Reklama

Thriller w Zawierciu. SPR Orzeł Przeworsk rozsiadł się w fotelu lidera

Ależ otwarcie sezonu piłkarzy ręcznych SPR Orła Przeworsk! Beniaminek ma na swoim koncie komplet, trzech zwycięstw i – jako jedyna ekipa w rywalizacji – nie zaznał jeszcze goryczy straty punktów. Dzięki temu samodzielnie rozsiadł się w fotelu lidera tabeli.

Bez dwóch zdań: spotkanie w Zawierciu było dla teamu grającego trenera Michała Kubisztala pierwszym, bardzo poważnym egzaminem w I-ligowej rzeczywistości. Nie wnikając w szczegóły, Viret CMC jest ekipą ograną na parkietach tej klasy rozgrywkowej, na własnym parkiecie niezwykle groźną i – co nie było bez znaczenia – tajemniczą w tym sezonie dla pozostałych, bo było to ich inauguracyjny pojedynek w sezonie 2022 – 2023. Prowadzona przez Mariusza Szczygła, ma w swoich szeregach kilku szczypiornistów, którzy robią różnicę.

Ale beniaminek egzamin zdał celująco, wywożąc z gorącego terenu komplet punktów. Po thrillerze w końcówce, który sami sobie sprokurowali. Przez długie fragmenty bowiem to oni nadawali ton wydarzeniom. To oni byli zespołem dojrzalszym, pewniejszym siebie, dokładniejszym i skuteczniejszym. Nie będzie przesadą, jeśli się powie, że pierwsze skrzypce grali zawodnicy z… przemyską przeszłością, bo 23 z 29 zdobytych bramek było dziełem byłych zawodników ORLEN Upstream SRS Przemyśl, z poprzedniego i dwóch wstecz sezonów (Daniel Dutka, Paweł Kubik, Tomasz Mochocki, Kevin Starzecki, Michał Kubisztal). Do tego znakomicie w bramce spisywał się Grzegorz Barnaś.

Reklama

W miarę równo było do 19. min, kiedy goście wygrywali 8:10. Potem nastąpiła w ich wykonaniu znakomita seria 1:5 i na 5 minut przed zejściem do szatni przeworszczanie wygrywali 9:15. I pewnie z 6-bramkową inicjatywą udaliby się na antrakt, gdyby nie znakomity rzut bramkarza Viretu CMC, także byłego zawodnika przemyskiego klubu, Filipa Jarosza, który ustalił rezultat po I połowie.

W drugich 30 minutach długo na parkiecie warunki dyktowali przyjezdni. Długo wydawało się, że w pełni kontrolują przebieg wydarzeń. W 40. min prowadzili 16:22, kiedy celnie rzut karny wyegzekwował D. Dutka. Do identycznej przymiarce 10 minut później nic z tej przewagi nie ubyło – 21:27. Wówczas jednak zawiercianie postawili wszystko na jedną kartę, rozpoczynając szaleńczą pogoń za rywalem. To na tyle zaskoczyło (choć nie powinno) gości, że w kilku akcjach potracili głowę. Tracili także seryjnie bramki. Fragment między 50. a 58. min przegrali aż 6:1 i na 120 s przed finałem, po trafieniu Dominika Sitkiewicza mogli stracić pewne punkty. Było ledwie 27:28. Na szczęście tak gdzie trzeba znalazł się ponownie najlepszy i najskuteczniejszy w szeregach beniaminka D. Dutka, pokonał F. Jarosza (27:29) i tej minimalnej przewagi przeworszczanie już nie roztrwonili.

Reklama

 

 

Viret CMC Zawiercie – SPR Orzeł Przeworsk 28:29 (11:16)
Viret CMC: Jarosz 1, Daniel – Zagała 1, Wasilewski 0, Całujek 3, Matysek 0, Bugaj 0, Żarnowski 0, Wierzbic 4, Dovbysz 4, Krzysztof Bednarz 0, Vojnov 0, Sitkiewicz 4, Makaruk 3, Cegłowski 7, Medwid 1.
SPR Orzeł: Maj, Barnaś – Kozdroń 0, Starzecki 3, Mroszczyk 0, Jewuła 1, Mochocki 5, Dutka 7, Kociuba 0, Kubisztal 2, Świerk 1, Małecki 0, Kędzior 0, Czapka 3, Kubik 6, Kacper Bednarz 1.
Sędziowali: Piotr Oleksyk i Paweł Popiel (obaj z Kielc). Kary: Viret CMC – 12 min; SPR Orzeł – 10 min. Czerwona kartka: Matysek (47. – gradacja kar). Widzów: 200.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama