– Więcej otrzymaliśmy niż daliśmy – podkreślają rodziny goszczące w swoich domach młodych artystów z Gruzji, Rumunii, Indii i Iranu, którzy w ramach projektu Brave Kids przygotowywali się w Przemyślu do spektaklu ukazującego wielokulturowość świata i uniwersalność języka sztuki. Efekt zachwycił przemyską publiczność.
Słowa uznania należą się koordynatorkom – Magdalenie Pardel oraz Hannie Trefler. One jednak podkreślają, iż najważniejszą, najbardziej odpowiedzialną rolę w projekcie odegrały rodziny goszczące. Ich gromkie „tak” dla Brave Kids, szczere i autentyczne, zrealizowane w praktyce, dowodzi otwartości na inność i jest widomym przejawem gościnności i życiowej mądrości.
Emilia i Marcin Winiarczykowie oraz ich syn Miłosz opiekowali się chłopcami z Gruzji. Rati i Nika zadomowili się szybko, przejawiali przy tym ogromną wolę przezwyciężania barier komunikacyjnych – chętnie korzystali z Google Translator, rysowali, posługiwali się językiem rosyjskim, angielskim i oczywiście mową ciała. Mieszkają w ogromnym Tbilisi, stąd domy w Przemyślu i całe miasto wydały im się małe. Urzekł ich[paywall] Zamek Kazimierzowski oraz to, że na placu zabaw nie musieli obawiać się żmij. W ich rodzinnych stronach jadowite gady stanowią realne zagrożenie. Pomimo iż chłopcy zatańczyli podczas finału perfekcyjnie i z wdziękiem, nie myślą o karierze tancerzy. Młodszy chce zostać archeologiem, starszy zaś kucharzem. Jego ulubiona potrawa to odświętne lobiani z farszem z fasoli.
Państwo Paśkowie z dwójką córek gościli dziewczynki z rumuńskiej wioski, w której jest zaledwie 27 domów. Przyjezdne dzieci w pierwszym tygodniu były nieco onieśmielone, jednak sytuacja szybko się zmieniła. Gospodarze dołożyli wszelkich starań, by czuły się komfortowo, kontaktowali się telefonicznie z siostrą jednej z dziewczynek, dobrze znającej angielski, przekazywali w ten sposób ważne informacje, np. dotyczące powrotu.
Reprezentantów Rumunii przyjęła również rodzina Sielskich. – Wielu rzeczy o nich nie dowiedzieliśmy się ze względu na barierę językową – podkreślają. Gdy chłopcy odjeżdżali, płakali.W ich domu dach nad głową oraz wszelką pomoc i życzliwość znaleźli niezwykli goście z Iranu, uczący się w artystycznej, koedukacyjnej szkole w Teheranie. – Dzieci są tam prowadzone z uwzględnieniem ich uzdolnień, które są rozbudzane. Placówka nie wystawia ocen, dokumentów. Nie mam pojęcia, jak uczniowie uwierzytelniają pobyt w szkole – stwierdza Tadeusz Róg. – Nie jest to publiczna szkoła, czesne wynosi 2200 dolarów za rok, opłaca je 100 wychowanków – dodaje. Jego zdaniem mamy w tym przypadku do czynienia ze swoistym obejściem tamtejszego systemu edukacyjnego, a szkoła wolna jest od elementów ortodoksyjnej religijności, charakterystycznej dla Iranu. Oczywiście nie ma mowy o łamaniu prawa. Dziewczynki poza murami szkoły muszą osłaniać twarz woalką.
Status szkoły świadczy o tym, że irańskie dzieci pochodziły z rodzin dobrze sytuowanych, inteligenckich. Potwierdzają ten fakt państwo Kasprzykowie. Goszczący u nich 15-letni Omir, najstarszy z przyjezdnych, przyznał, iż jego mama piastuje wysokie stanowisko w ważnej instytucji kulturalnej.
Nie tylko Gruzini zaprezentowali opiekunom rodzime potrawy. Dla państwa Kasprzyków goście ugotowali gulasz z mięsa wołowego z szafranem, podany z ryżem, również ryż z ciecierzycą w zestawie z sałatką cebulowo-daktylowo-rodzynkową.
Z kolei lider ekipy gruzińskiej zaoferował swym gospodyniom prywatny pokaz tańca zespołowego. – Wyniósł stoły, zorganizował muzykę, poprzebierał dzieci – relacjonują panie. Mężczyzna na co dzień pracuje dla Caritasu, pomaga ludziom mieszkającym i żebrzącym na ulicy. Grupę, z którą przyjechał, znał od miesiąca, zdążył się z nią jednak bardzo zżyć.
– Jestem pełna nadziei, iż uda się nam zorganizować drugą edycję w przyszłym roku, zaplecze w postaci rodzin goszczących już mamy – podsumowuje Hanna Trefler. – Polecamy – entuzjastycznie puentuje pełną emocji i wzruszeń opowieść o Brave Kids Agnieszka Paśko.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze