HISTORIE DAWNE ŻP

W 1620 roku wybudowano okazały klasztor dominikanek w Przemyślu, a w 1693 kościółek, który 6 września 1782 roku został rozebrany. Klasztor potem też zlikwidowano, a budynek przebudowano w XVIII wieku na szpital wojskowy. Następnie obiekt służył jako kasyno wojskowe. Dziś przy ul. Grodzkiej znajduje się biblioteka.
W okresie, gdy mieścił się tam jeszcze klasztor, doszło do głośnego wydarzenia, które poruszyło ówczesną opinię publiczną aż w całej prowincji małopolskiej. A była nim ucieczka zakonnicy. Historyk Władysław Łoziński (ur. 1843 – zm. 1913) szczegóły tej sprawy zbadał w aktach grodzkich miasta Przemyśla i umieścił ją w dziele „Prawem i Lewem”.
Od lutego 1632 roku przebywała w klasztorze dominikanek chorążanka (córka chorążego) wyszogrodzka Eleonora Szczawińska. Tam nazywana była siostrą Felicją. Była półsierotą, a matka wyszła po raz drugi za mąż. Z tej przyczyny porzuciła stan świecki, bo nie widziała siebie w domu, w nowej rzeczywistości. Dodatkowo ze względów spadkowych namawiana była przez matkę i braci, by została zakonnicą. Rodzina rzadko ją odwiedzała. Zbliżał się koniec 3-letniego nowicjatu (okres próbny w zakonie).
Od pewnego czasu odwiedzał ją w klasztorze zakochany w niej młody szlachcic Samuel Kurdwanowski. Jak doszło do tej znajomości i pierwszego spotkania? Nie wiadomo. Zwróciła jego uwagę jej uroda, i nie tylko. Z tego względu spotykał się z nią jako brat, by nie narazić się siostrze przełożonej. Wtedy oboje spędzali dwie lub trzy godziny.
Nocą 12 listopada 1634 roku Samuel, korzystając z[paywall] ciemności, przeskoczył mur okalający klasztor od strony Sanu. Zakradł się pod okno celi siostry Felicji. Na umówiony znak, wcześniej uprzedzona o jego wizycie, wyszła z klasztoru. Pomogła jej w tym wtajemniczona siostra probantka (kandydatka do nowicjatu). Oboje poszli do pobliskiej klasztornej stajenki, gdzie na siostrę Felicję czekał elegancki damski ubiór.

Przebraną chorążankę zaprowadził Samuel do swego mieszkania opodal klasztoru, w którym czekali już na młodych ksiądz i kilku świadków. Przy zaimprowizowanym ołtarzu kapłan udzielił im ślubu, po czym goście i duchowny, pożegnani bez tradycyjnej uczty weselnej, odeszli. Młoda para pozostała sama aż do świtu, by razem skonsumować związek małżeński. Nad ranem siostra Felicja, przebrana z powrotem w habit zakonny, cichcem powróciła do klasztoru. Nocne wydarzenie na razie pozostało tajemnicą.
Nadszedł luty 1635 roku. Do Przemyśla zajechałi: córki matka, bracia i inni krewni, by wziąć udział w uroczystym akcie obłóczyn siostry Felicji. W tym czasie Kurdwanowski począł jawnie i głośno rozgłaszać, że Eleonora jest jego legalną żoną i że nie wolno jej składać w takiej sytuacji ślubów zakonnych. Odbiło się to szerokim echem nie tyko w Przemyślu.
Matka i przełożeni klasztoru uznali ten ślub za nieważny, gdyż brany był pokątnie i w świętokradztwie. Następnie zaczęli przystrajać wnętrze klasztoru na uroczystość. Obłóczyny odbyły się uroczyście w zaplanowanym terminie. Siostra Felicja przywdziała habit i złożyła 3 śluby: ubóstwa, posłuszeństwa i czystości. Zakochany szlachcic nie dał jednak za wygraną. Postanowił odczekać pewien czas celem uspokojenia opinii publicznej. Potem przystąpił do działania.
Od czasu pamiętnego lutego 1635 roku minęło 7 miesięcy. W nocy 1 sierpnia 1635 roku Kurdwanowski ponownie dostał się na teren klasztoru, uprzedziwszy wcześniej żonę o swojej wizycie w klasztorze, po czym oboje opuścili obiekt dominikanek swoim sposobem. Następnie Kurdwanowski schował Eleonorę u swojego przyjaciela Drojewskiego, ponieważ jego mieszkanie mogliby szybko namierzyć. Dopiero następnego dnia Samuel przebrał Eleonorę (Felicję) w męskie szaty i przez San, w blasku księżyca, razem popłynęli łodzią. Na drugim brzegu wsiedli do czekającej tam karety.
Matka i bracia Eleonory po odkryciu ucieczki czynili starania, by ją odnaleźć. Byli przestraszeni, że w przyszłości spadkiem rodzinnym będą musieli się z nią dzielić. Poruszyli wszystkie możliwe władze, by pozwać przed sąd Kardwanowskiego. Sprawa oparła się nawet o trybunał, który przekazał śledztwo i sprawę sądom konsystorskim w Przemyślu. Jednakże biskup Andrzej Szołdrski (ur. 1583 – zm. 1650) zaniechał wszelkich dochodzeń, co spowodowało protesty matki Eleonory. Zarzucała mu bezczynność w tej sprawie.
I na tym kończy się powyższe wydarzenie notowane w aktach grodzkich Przemyśla w 1635 roku. Nie wiadomo, gdzie Eleonora i Samuel uciekli. Oboje nie byli poszukiwani listem gończym. Nie było takiego powodu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze