Kolejny mecz z gatunku „za sześć punktów” rozegrali koszykarze AZS PANS Jarosław. Tym razem gościli w legendarnej hali sportowej przy ul. Reymonta w Krakowie, rywalizując z „Wawelskimi Smokami”. 17. z rzędu (!) kompromitującej porażki doznał zespół Niedźwiadków Przemyśl.
W pierwszym meczu obu zespołów w hali sportowej GOSiR w Zarzeczu górą byli akademicy, pokonując Wisłę 93:85. Wówczas do wygranej poniosła ich kolektywna gra i rozłożenie punktowych akcentów na znacznie szersze grono zawodników. Pod Wawelem odpowiedzialność za punktowe zdobycze spoczęła na barkach trzech graczy. To zdecydowanie za mało.
Jedynie w kwarcie otwarcia wszystko po stronie jarosławian było na tak. Jednak od drugich 10 minut zaczął kuleć rzut i gra w defensywie. To sprawiło, że na przerwę krakowianie zeszli przy prowadzeniu 44:35. Goście nie mogli znaleźć sposobu na dwójkę najbardziej doświadczonych graczy Wisły, czyli Sebastiana Dąbka i Patryka Piszczatowskiego. Jak jeden, tak i drugi mają za sobą grę na I-ligowych parkietach. Trzecie 10 minut było wyrównane, ale mogło zakończyć się znaczniejszym zniwelowaniem strat przez jarosławian. Przed IV ćwiartką tracili do rywala 8 punktów (58:50). Niestety, to było wszystko, co mieli do zaoferowania jarosławianie. Kwarta zamknięcia należała zdecydowanie do Wisły, która odniosła jak najbardziej zasłużone zwycięstwo.
Jak już wspomnieliśmy, kolejnej porażki doznał zespół Niedźwiadków Przemyśl. Tym razem uległ w sali sportowej SP 14 różnicą 36 punktów zespołowi Cracovii 1906 Kraków. Tak źle nigdy w historii nie było. To wielki wstyd dla miasta, choć miasto wcale się tym nie przejmuje. Z całą pewnością natomiast całe pokolenia byłych działaczy i koszykarzy przewraca się w grobach, widząc co się wyprawia z przemyską koszykówką...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze