Wicelider z Tarnowa pewnie miał ambitne plany wywiezienia dzisiaj (17 marca br.) znad Sanu trzech punktów, ale bez mrugnięcia okiem musiał pogodzić się z jak najbardziej zasłużoną porażką. SRS Czuwaj rozegrał bardzo dobre zawody, a jego triumf byłby z całą pewnością okazalszy i odniesiony po zdecydowanie mniej dramatycznej potyczce, gdyby nie fatalna postawa pary sędziowskiej z Kielc, która swoimi decyzjami kompromitowała się na każdym kroku.
To spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie. I pewnie byłoby efektownie, gdyby nie to, że dwóch gości z gwizdkiem w ustach za punkt honoru wzięło sobie zostanie głównymi aktorami tego widowiska. Tak skandalicznego prowadzenia zawodów piłki ręcznej przemyscy kibice dawno nie widzieli. Para sędziowska z Kielc totalnie spaprała tę imprezę. Zupełnie nie panowali nad sytuacją, podejmowali absurdalne wręcz decyzje, krzywdzące obie ekipy, wyrzucali zawodników na ławkę kar z regularnością snopowiązałki, wywołując tym w zawodnikach niepotrzebną nerwowość, agresję i złośliwość.
Gdyby zachowali klasę, tarnowianie już po I połowie mieliby spore straty do niezwykle zmobilizowanych, nabuzowanych energią, nieźle taktycznie uformowanych przemyskich piłkarzy ręcznych. Gdyby – będąc arbitrami niby z najwyższej polskiej półki – zechcieli zauważyć choć w połowie prowadzonych akcji przez podopiecznych Ryszarda Tabora notorycznie powtarzające się błędy kroków, gdyby zechcieli reagować na czasami nachalne i niesportowe zachowania jednego z zawodników gości, który II połowę powinien zdecydowanie oglądać z krzesełka z napisem „zawodnicy zdyskwalifikowani”, może wyszliby z tego pojedynku z twarzą. Ma w swoim życiorysie ponad 100 występów w reprezentacji Polski, ponad 2 tysiące rzuconych bramek w polskiej ekstraklasie, ponad 400 w niemieckiej Bundeslidze, ale to nie znaczy, że na parkiecie Michał Kubisztal ma być traktowany jak ktoś wyjątkowy. Podlega takim samym prawom, jak każdy inny zawodnik. Tymczasem niemal każda decyzja kieleckiej pary wiązała się z wymachiwaniem rękoma czy dyskusjami. Każdy inny zawodnik od razu wylądowałby na ławce kar. Nie wiadomo, dlaczego tak nie działo się z liderem tarnowskiego zespołu.
SRS Czuwaj Przemyśl – SPR PWSZ Tarnów 32:28 (17:14)
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Kijanka, Sar – Król 2, Puszkarski 0, Biernat 3, Stołowski 1, Kubik 0, Bajwoluk 7, M. Nowak 2, Kroczek 7, Obydź 0, Kulka 7, Maciej Kubisztal 3.
SPR PWSZ Tarnów: Sądowicz, Jastrząb, Ciochoń – Dutka 8, Misiewicz 1, Kucharzyk 0, Jewuła 0, Sanek 3, Ł. Nowak 1, Michał Kubisztal 8, Kowalik 3, Drobiecki 3, Niemiec 0, Mogielnicki 1.
Sędziowali: Kamil Dąbrowski i Paweł Staniek (obaj z Kielc). Kary: SRS Czuwaj – 26 min; SPR PWSZ Tarnów – 20 min. Czerwona kartka: Bajwoluk (60. – gradacja kar). Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Byłem na meczu faktycznie super zagrali.....ale o innej sprawie napiszę.W przerwie losowane były nagrody kto złapał piłkę ten dostał nagrodę nie podobało mi sie to ponieważ rzucający piłki praktyczne rzucali znajomym ba a nawet zawodnik żonie.Nie można zrobić tak jak dawniej by po numerach biletów wskazywać wygraną? Wyglądało to trochę żałośnie pozdrawiam wierny kibic
Byłem na meczu faktycznie super zagrali.....ale o innej sprawie napiszę.W przerwie losowane były nagrody kto złapał piłkę ten dostał nagrodę nie podobało mi sie to ponieważ rzucający piłki praktyczne rzucali znajomym ba a nawet zawodnik żonie.Nie można zrobić tak jak dawniej by po numerach biletów wskazywać wygraną? Wyglądało to trochę żałośnie pozdrawiam wierny kibic
Racja, Dali swoim