Reklama

Z cyklu „Niezwykłe historie ŻP”: Pieprzny skandalik w uzdrowisku

25/07/2020 11:33

W II RP Truskawiec był sie-dzibą gminy wiejskiej w po-wiecie drohobyckim. W tym okresie było to najmłodsze i bardzo modne uzdrowisko w Polsce.

Zbudowano tam 286 wilii, hoteli i pensjonatów. Ten ośrodek trzykrotnie otrzymał złoty medal jako najlepsze uzdrowisko w Polsce. Wypoczywali tam m.in. prezydent  Stanisław Wojciechowski, Józef Piłsudski, premier Austrii z małżonką, prezydent Estonii i prezydent Turcji. Innymi znanymi kuracjuszami byli też: Leon Sapieha, Wincenty Witos, Ignacy Daszyński, Julian Tuwim, Stanisław Witkiewicz, Bruno Schulz, Zofia Nałkowska, Stanisława Walasiewiczówna, Halina Konopacka, Janusz Kusociński.


Romans

Z  Truskawca  korzystali  również chętnie dobrze sytuowani mieszkańcy woj. lwowskiego.  Do nich należała także młoda mężatka Anna  z Przemyśla –  żona ważnego dyrektora Jana Raneckiego, starszego od niej o kilkanaście lat. Przyjechała ona w sierpniu 1936 roku do kurortu i oddała się pod opiekę zakładowego lekarza. Ten zbadał dyrektorową i przypisał 23 kąpiele siarczano-solankowe, które miały ją uzdrowić. Poczęła wiec kuracjuszka zanurzać się w kąpielisko, a przy tym – jako samotna, młoda i powabna kobieta – zwracała uwagę mężczyzn. W końcu wpadła w oko młodemu lekarzowi kurortowemu. Szybko oboje zbliżyli się do siebie.  Widywali się zwykle na deptaku, gdzie koncertowała orkiestra. Wokół zaczęto mówić o ich romansie. Wtedy  jakaś złośliwa ręka napisała anonim do jej męża, że jego żona ma kochanka.

Mąż jako detektyw

Po przeczytaniu listu zdradzony Jan chwycił się za głowę. Nie namyślając się długo, wziął pióro do ręki i napisał do żony list, że w sprawach urzędowych – dla zmylenia czujności – wyjeżdża do Krakowa. Zamiast to uczynić, wsiadł do pociągu i przed wieczorem przyjechał do Truskawca. Nie udał się jednak do mieszkania Anny, ponieważ chciał być incognito, by móc ją łatwiej obserwować. Był pod jej drzwiami i nadsłuchiwał, zaglądał przez okno raz i drugi, obserwował restauracje i ustawicznie przebiegał wszystkie aleje parkowe. Nigdzie nie mógł swojej połowicy zobaczyć.


fot.archiwum
Obrazek satyryczny przedstawiający Jana podczas poszukiwania żony.

Wieczorna zabawa

Na swoje nieszczęście tego wieczora Anna zapragnęła udać się na dancing do sali kinowej. Mimo że rzekomo cierpiała na reumatyzm, ale już po dziesiątej kąpieli czuła się zupełnie zdrowa, odmłodzona i zdolna do parkietowego szaleństwa. Mąż detektyw inwigilował miejsce dancingu, zaglądając do wnętrza przez okno. Chwilami zaciskał zęby, to pięść lub śmiał się, a to znowu biegał wzdłuż alei, jakby go ktoś poparzył ukropem [paywall]. Zazdrość go brała niesamowita, że Anna w tańcu tuli się do partnera.  Zegar wskazywał już godzinę pierwszą po północy. O tym czasie Anna  zakończyła zabawę i udała się do domu, gdzie u Janickiego wynajmowała pokój na parterze. Dopiero po chwili wszedł do niej znajomy lekarz, za którym gospodarz zamknął drzwi domu. Wszystko to obserwował zdradzony mąż w ukryciu i po upływie kilku minut zaczął się dobijać, by nie doszło do czegoś okropnego.


Ucieczka i pościg

Przerażona Anna początkowo zachowała spokój, nie wiedząc, co czynić. Z kłopotu jednak wybawił ją ukochany doktorek, który wyskoczył oknem na ogród, przez parkan, znikając w ciemnościach. Gdy nie otwierała w dalszym ciągu drzwi, jej mąż począł silniej pukać i grozić użyciem broni. Tymczasem gospodarz domu, wynająwszy wcześniej wszystkie pokoje kuracjuszom, sam spał na korytarzu. Przebudzony hałasem wstał i na wpół w negliżu wyszedł przed dom. Jan  sądząc, że to kochanek żony, zaatakował go. Janicki schował się w pokoju, w którym mieszkała samotnie kuracjuszka. W obawie, by napastnik nie zaczął strzelać z pistoletu, wyskoczył ze strachu przez parterowe okno i nieszczęśliwie  upadł na kupę gruzu, doznając silnego potłuczenia i zwichnięcia nogi.


Scena małżeńska

W pokoju Anna  starała się  pohamować agresywnego męża. Udało się tylko na chwilę, bo zaraz wybucha tam scena małżeńska. Krzyki, kłótnia i uderzenia. Zazdrosny i zirytowany Jan pobił żonę laską tak mocno, że aż nieszczęsna doznała złamania lewej ręki. Tymczasem cierpiąca kobieta tłumaczyła mężowi, że lekarz nic nie winien, że wobec niej zachowywał się poprawnie. A dalej wyjaśniała,  że na dancingu dostała szalonego bólu głowy i wtedy to poprosiła doktora tylko o proszek, który jej przyniósł do mieszkania.  I w chwili, gdy lekarz badał jej puls, mężuś, w gorącej wodzie kąpany, niepotrzebnie wywołał taki skandal. Mieszkańcy domu już do rana nie spali i żywo komentowali całe zajście.

Zakończenie

Na drugi dzień lekarz uzdrowiskowy spotkał się z mężem Anny i rzecz całą ze swej strony wyjaśnił tak, że Jan zupełnie się uspokoił, czyniąc tym razem sobie wyrzuty, że na podstawie anonimu podejrzewał niesłusznie swoją żonę o romans. Przy tym wyraził podziękowanie mu za to, że nie tylko w dzień opiekuje się on kuracjuszami, ale także w nocy otacza ich opieką. Następnie spakował rzeczy swej małżonki i razem popołudniowym pociągiem opuścili Truskawiec. („Wiek Nowy” 1936, nr 10570).
Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama