Reklama

Zła końcówka SRS Czuwaju w Ostrowie Wielkopolskim

Zdecydowanie przegrane (8:2) ostatnie 12 minut zaległego spotkania (11 lutego br.) w Ostrowie Wielkopolskim z tamtejszą Ostrovią sprawiło, że podopieczni Piotra Kroczka ponieśli pierwszą w 2018 roku porażkę w I-ligowych rozgrywkach. Szkoda, bo przemyślanie nie rozegrali złych zawodów, ale strata do liderów powiększyła się.

Przemyślanie przystąpili do tej potyczki bardzo zmotywowani, skoncentrowani i wiedzący, o co toczy się gra. Przez 48 minut to oni byli zespołem lepszym. Bardziej poukładanym, potrafiącym równomiernie rozkładać ofensywne i defensywne atuty, wystrzegającym się prostych błędów, niemal bezlitosnym w kontrach. Biorąc pod uwagę wymienione wyżej walory, nie dziwi fakt, że przez 48 minut gospodarze ani razu nie posmakowali prowadzenia w tym spotkaniu. Ledwie kilka razy wynik udało się im doprowadzić do równowagi, ale riposty rywala były szybkie i konkretne.

Pierwsze trzy bramki dla czuwajowców w tym pojedynku były dziełem Tomasza Biernata. W 12. min był remis 5:5, ale potem na parkiecie zaczęli rządzić przemyślanie. Grali spokojnie, acz wyrafinowanie. Seria czterech bramek z rzędu w wykonaniu Pawła Puszkarskiego pozwoliła przyjezdnym odskoczyć na 5:9. Było jednak jasne, że gospodarze będą walczyć, że o znaczniejszym odjeździe bramkowym nie ma co marzyć. Zwłaszcza, że bardzo dobrze w bramce Ostrovii spisywał się Tomasz Piskorski, który kilkukrotnie stopował rozpędzonego rywala. W 24. min wynik brzmiał 9:13. Potem jednak goście trochę niepotrzebnie się rozkojarzyli i w 28. min, po bramce jeszcze juniora, a najlepszego zawodnika na parkiecie, Patryka Marciniaka, był remis 14:14. Na antrakt to jednak przemyślanie schodzili z bramką naddatku.

Reklama

Drugie 30 minut od trafienia rozpoczął M. Kroczek, ale gospodarze – kontynuując defensywne ustawienie 5-1 – zaczęli grać znacznie bardziej agresywnie. Pozwoliło to im przez 18 minut na pięciokrotne doprowadzanie do remisu. Ostatni raz w 43. min, kiedy trafił Patryk Staniek. Było 22:22. Kiedy do gry mocniej włączył się Paweł Sar, a przemyślanie proponowali co rusz ciekawe rozwiązania w ataku, w 48. min uciekli miejscowym na 24:27. Jednak dwie, trzy nieprzemyślane decyzje, straty prostych piłek i „przedziwne” wykluczenie z gry przez śląskich arbitrów Konrada Bajwoluka w 51. min, pozwoliły szczypiornistom Ostrovii wstać z kolan. W 53. min, po trafieniu Mariusza Kuśmierczyka miejscowi wyszli na prowadzenie 28:27! Przy stanie 29:29 rzutu karnego nie wykorzystał P. Puszkarski. M. Kuśmierczyk dał Ostrovii ponowną przewagę (30:29), ale potem dwukrotnie z linii 7 m zły los mogli odwrócić Hubert Obydź i P. Stołowski. Nie udało im się jednak skutecznie wyegzekwować rzutów karnych, a sport czegoś takiego nie toleruje. Karci niewykorzystane okazje bezlitośnie. Zemsta przyszła w ostatnich kilkudziesięciu sekundach pojedynku. Najpierw Kuśmierczyk trafił z rzutu karnego, a wynik spotkania ustalił Mateusz Wojciechowski.


Ostrovia Ostrów Wielkopolski – SRS Czuwaj Przemyśl 32:29 (15:16)
Ostrovia: Piskorski, Foterek – Klara 2, Piosik 0, Kuśmierczyk 3, Stempniak 0, Marciniak 9, M. Wojciechowski 1, Staniek 5, Tomczak 4, Krzywda 6, Salamon 2, Brychcy 0.
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Kijanka, Sar – Król 1, Puszkarski 7, Biernat 4, Stołowski 4, Kubik 0, Bajwoluk 1, Kroczek 5, Obydź 1, Kulka 1, Kubisztal 5.
Sędziowali: Michał Fabryczny (Mysłowice) i Jakub Rawicki (Katowice). Kary: Ostrovia – 16 min; SRS Czuwaj – 18 min. Widzów: 200.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama