Jubileusz 40-lecia pracy artystycznej obchodzi Leszek Matysiak. – Chyba się urodziłem z ołówkiem, już od najmłodszych lat bazgroliłem po ścianach – opowiada.
– Potem wziąłem kartkę papieru i zacząłem utrwalać to, co widzę, co mnie otacza. Tak mi zostało do dzisiaj – wspomina L. Matysiak. – Przyjechałem do Przemyśla najpierw za ukochaną osobą, żoną, potem zakochałem się w mieście: architekturze, ludziach. Starałem się utrwalać różne zaułki i chwile, które uciekają – kontynuuje.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Pięknie.