Zwyczaj bicia w bęben w Wielkim Tygodniu jest unikatową tradycją na skalę całego kraju. W Przeworsku przemarsz doboszy nieodzownie związany jest z początkiem Triduum Paschalnego.
Dawniej dobosz był kluczową postacią w wojnach i atakach zbrojnych. Wówczas tzw. tarabaniarze przekazywali sygnały do natarcia, odwrotu, a także bili na alarm. Skąd dobosze w Przeworsku? Wersje podań i legend są różne. Wszystkie jednak sprowadzają się do faktu, że uderzanie w bębny, tarabany, cebrzyki, baryłki czy niecki ochraniało miasto przed wrogiem, alarmując mieszkańców, by byli gotowi na jego obronę.
Według jednego z podań wojska tatarskie miały się przygotowywać do najazdu na Przeworsk, miejscowa ludność chronić w klasztorze bernardynów, a przełożony klasztoru spotkać z dowódcą nieprzyjaznych wojsk. Na miejscu okazało się[paywall], że znali się z czasów pobierania nauk. Duchowny, przez wzgląd na znajomość, poprosił wodza, by odstąpił od bram. Ten jednak bał się, że jeśli to zrobi, będzie musiał zginąć. Wspólnie opracowali jednak fortel oparty na zbiorowym uderzaniu we wszelkie naczynia wydające dźwięki, by wróg pomyślał, że idzie na niego wielka armia.
Druga wersja podania mówi o bohaterskich praczkach, które – widząc szykujących się do najazdu tatarów – uderzając w tary i cebrzyki spowodowały niemały hałas alarmujący mieszkańców, którzy rzucili się ku obronie grodu.
Ostatnia już legenda bohaterem nazywa kominiarza, który, zauważywszy wrogie wojska u bram miasta, z dzwonnicy wydobył taraban, zwracając nim uwagę miejscowych, przez co ci rzucili się ku obronie miasta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze