– W Nadleśnictwie Bircza zainfekowanych jemiołą jest 56 procent drzewostanu jodłowego, a w Nadleśnictwie Krasiczyn 47 procent. Pasożyt atakuje głównie stare drzewa, liczące ponad 100 lat – alarmuje prof. Roman Wójcik z Instytutu Nauk Leśnych SGGW w Warszawie.
W Ośrodku Edukacyjnym Lasów Państwowych w Birczy odbyło się posiedzenie Rady Naukowo-Społecznej Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Lasy Birczańskie”. Członkowie tego gremium mieli sposobność zapoznania się z problematyką zagrożeń dla lasów związanych z gwałtownym wzrostem populacji jemioły w drzewostanach jodłowych. W przygotowanej ekspertyzie prof. R. Wójcik jako główną przyczynę ekspansji pasożyta jemioły podał zmiany klimatyczne, przede wszystkim ocieplenie klimatu, długotrwałe susze. Ekspansję jemioły stwierdzono również na innych gatunkach drzew występujących w naszych lasach.
– Na 52 powierzchniach próbnych ocenie poddaliśmy 780 jodeł, z których prawie 56 procent była zainfekowana przez jemioły w różnym stopniu, przy czym średni wiek drzew zainfekowanych wynosił 122 lata – relacjonował prof. Wójcik.
Podkreślił fakt atakowania górnych części partii drzewa, gdzie jest najwięcej[paywall] światła. Na pytania zebranych, jak trzeba w tej sytuacji reagować, prof. Wójcik rekomendował działania ochronne polegające na usuwania starych, obumierających lub już obumarłych drzew zasiedlonych przez pasożyta, by zmniejszać narażenie młodszych partii drzewostanów, jak również dążenie do różnicowania składu gatunkowego drzewostanu w trakcie prac hodowlanych. Wprowadzenie większej domieszki buka i drzew liściastych.
Na pytanie jednego uczestników, czy nie można podjąć działań typu: wycinamy jemiołę i leczymy poszczególne drzewa, prof. Wójcik udzielił odpowiedzi jednoznacznieodrzucającej taką ewentualność:
„Skala problemu jest tak ogromna, że działania na pojedynczych drzewach w obu nadleśnictwach niczego nie zmienią. Obecnie w istniejących instrukcjach i zasadach nie zaproponowano skutecznych metod walki z jemiołą występującą na drzewach, szczególnie tak wysokich jak jodła. Jednocześnie wiadomo, że znaczny udział drzew zainfekowanych i obecność dużej liczby osobników jemioły na drzewie sprzyjają rozwojowi populacji półpasożyta. Ograniczenie rozwoju jemioły powinno wiec polegać przede wszystkim na usuwaniu porażonych drzew” – czytamy w ekspertyzie prof. Wójcika.
Kolejnym punktem było przedstawienie sytuacji żubrów w Bieszczadach i propozycja ich rozlokowania w związku z chorobami i szkodami, które wyrządzają. Zwłaszcza w trakcie zimowego skupienia się w duże stada.
W dyskusji głos zabierali m.in.: dr Jarosław Plata, szef Zakładu Ochrony Lasu w Krakowie i Zbigniew Kość, właściciel Zakładu Konserwacji Drzew – Centrum Ogrodniczego „Acer”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze