Zgodnie z przewidywaniami od porażki zainaugurowali sezon piłkarze ręczni ORLEN Upstream SRS, choć ambitnie próbowali stawić czoła faworyzowanej Ostrovii. To nie ich wina, że obecnie tworzą zespół tylko z nazwy. Ta liga wymagała i wymagać będzie, ale przemyślanie tych wymogów (oby na razie) nie spełniają.
Tuż po awansie do I Ligi Centralnej było wiadomo, że aby w niej zaistnieć, zespół musi zostać wzmocniony. Tymczasem miesiąc po miesiącu zawodników ubywało. Łącznie sześciu. Skład został uzupełniony doświadczonym, ale podatnym na kontuzje Tomaszem Mochockim i – w ostatniej chwili – kołowym z Białorusi Dzianisem Krytskim, który nie mógł z drużyną trenować, bo… musiał odbyć kwarantannę. Grono bramkarzy powiększył Grzegorz Barnaś. Kilka tygodni przed startem ligi kontuzji doznali Maciej Kubisztal i Mateusz Kroczek i okazało się, że zestaw personalny jest znacznie słabszy niż ten, który występował w zeszłym sezonie szczebel niżej. Niestety, tak nie da się budować choćby namiastki półprofesjonalizmu. Wszystko działo się na zasadzie przypadku i na razie przypadkiem są występy ORLEN Upstream SRS Przemyśl w I Lidze Centralnej, a „osiągnięcia” w sparingach z okresu przygotowawczego są tego najlepszym przykładem.
Współczuć było można Przemysławowi Korobczakowi, który zasiadł na ławce trenerskiej w miejsce Michała Kubisztala. To, co musiał wyprawiać ze skleceniem siódemki na parkiecie, budziło grozę. Rządził fuks i loteria, a nie przemyślane decyzje. Bo jak z pustego można nalać, skoro nawet taki arcymędrzec jak Salomon nie umiał? Współczuć mu było trzeba w dwójnasób, bo do tego wszystkiego jak grom z jasnego nieba spadały na niego kolejne fatalnie partaczone stuprocentowe okazje jego zawodników, na co nie miał kompletnie żadnego wpływu. W tych było pod dostatkiem. Nie można się więc dziwić, że gospodarze ani razu nawet nie zbliżyli się do równowagi w tym pojedynku. Ostrovia wygrała spotkanie jak najbardziej zasłużenie, a wynik, jaki udało się osiągnąć przemyślanom, jest zdecydowanie lepszy od gry.
ORLEN Upstream SRS Przemyśl – Ostrovia Ostrów Wielkopolski 19:23 (9:14)
ORLEN Upstream SRS: Barnaś, Sar, Iwasieczko – Kielar 0, Starzecki 2, Walczyk 0, Guzdek 0, K. Kroczek 0, Mochocki 0, Stołowski 1, Kipp 0, M. Kroczek 1, Dutka 5, Krytski 1, Światłowski 0, Kulka 9.
Ostrovia: Foluszny, Balcerek, Zimny – J. Przybylski 0, Bałwas 3, Klopsteg 2, Bestian 0, Wadowski 1, Krzywda 0, Pawelec 0, Marciniak 7, Wojciechowski 1, Smoliński 0, Wołowicz 0, M. Przybylski 6, Gajek 3.
Sędziowali: Jakub Czochra (Zwierzyniec) i Michał Szpinda (Zamość). Kary: ORLEN Upstream SRS – 4 min; Ostrovia – 8 min. Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze