Reklama

Nigdy nie jest za późno na realizację marzeń

Jest autorką powieści o tematyce słowiańskiej i bajek dla dzieci. Na co dzień w murach przemyskiej „Morawy” wprowadza młodzież w meandry języka polskiego. Stworzyła i z sukcesem prowadzi bloga o tematyce słowiańskiej, z lubością zbiera zioła, testując je na sobie i znajomych. Jak sama o sobie mówi – jest wielbicielką gór i ludzi. Z kobietą wielu talentów, Moniką Maciewicz, rozmawiamy o tym, że nigdy nie jest za późno na realizację marzeń oraz dlaczego warto znać własne korzenie.

Jak się zaczęła Pani przygoda z pisaniem?

– Zaczęło się od bajek dla dzieci. Mając dziecko, wymyślałam dla niego różne bajki. Pomyślałam, że może spróbuję zainteresować nimi jakieś wydawnictwo. Listę wydawnictw miałam akurat w szufladzie, bo swego czasu szukałam chętnego do wydania powieści mojej zdolnej uczennicy. Wtedy nikt nie zainteresował się jej książką, a dziś ma na koncie kilkanaście książek napisanych w języku angielskim. Wysłałam kilka swoich propozycji pod wybrane adresy i odezwało się do mnie krakowskie wydawnictwo „Skrzat”. Tak wydane zostały „Bajki pełne marzeń”. Długo nie wierzyłam w swoje siły, aż w końcu nastąpił w moim życiu taki moment, kiedy uznałam, że czas zrobić ten krok i spełnić marzenia o napisaniu powieści. Wtedy powstała „Wiedma”. To było w 2018 roku.

Reklama

Obie Pani książki, zarówno „Wiedma”, jak i jej kontynuacja „Kruki” wpisują się w nurt literacki określany mianem słowiańskiej fantastyki.

– Tak, ja klasyfikuję moje książki jako słowiańskie fantasy, ale ostatnio moją powieść zaklasyfikowano do literatury etnofantasy i w sumie ta definicja podoba mi się najbardziej. Rzeczywiście staram się jak najwięcej czerpać z różnych źródeł etnograficznych.

Skąd się wzięła w Pani życiu fascynacja słowiańską przeszłością? Dlaczego ten świat słowiańskich wierzeń, mitologii, demonologii tak Panią wciągnął?

Reklama

– Przypadkowo wpadła w moje ręce „Mitologia słowiańska” Aleksandra Brücknera. To było moje pierwsze spotkanie z tym światem. Potem szukałam innych materiałów, innych źródeł. Dodatkowo tak się złożyło, że zaczęłam się interesować wczesnym średniowieczem, a to w dużej mierze jeszcze czasy przedchrześcijańskie. To wszystko ze sobą współgrało i tak wsiąkłam w temat.

Ta sfera jest obecna w Pani życiu nie tylko poprzez literaturę. Działa Pani w drużynie rekonstrukcyjnej Czarny Żmij. Jaka jest tam Pani rola?

Reklama

– Wstąpiłam do drużyny dopiero po wydaniu książki. Poznaliśmy się na spotkaniu autorskim. I to od nich wyszła propozycja[paywall] współpracy. Zajmujemy się odtwórstwem historycznym. Skupia ona ludzi z różnych miejscowości, nie tylko ze Śląska, ale także z Lublina, Krosna, Rzeszowa i naszego Przemyśla, których łączy wspólna pasja. Spotykamy się na wyjazdach i rekonstrukcjach. Czasem wcielam się w rolę wiedźmy, ale tak naprawdę nie mamy ściśle przypisanych funkcji. Każdy robi to, co mu sprawia przyjemność.

Prowadzi też Pani w sieci bloga „Jesteśmy słowianami”...

Reklama

– Tak, choć powstał on jeszcze przed „Wiedmą”. Akurat byłam na etapie przygotowywania się do napisania książki, miałam za sobą czas żmudnych poszukiwań materiałów źródłowych, bo zawsze staram się jak najwierniej oddać rzeczywistość okresu, o którym piszę. Jeżeli akcja rozgrywa się w X wieku, nie mogę sobie pozwolić na umieszczenie w książce potraw, których wtedy nie jadano, czy roślin, które wówczas nie rosły. Jest to research pod każdym względem. Do tego dochodzi jeszcze historia wczesnego średniowiecza. Nie ma zbyt wielu materiałów, ale są opracowania, różne interpretacje, poszlaki, które można wykorzystać. Tą wiedzą, którą posiadłam w tamtym czasie, chciałam się podzielić. Pomyślałam, że internet będzie do tego dobrą przestrzenią, ale najpierw musiałam się nauczyć, jak stworzyć własną stronę w sieci. Teraz sama ją prowadzę i chyba całkiem nieźle funkcjonuje.

Odnoszę wrażenie, że ostatnio tak zwane slavic booki zrobiły się modne. Czy rzeczywiście mamy jakiś rodzaj boomu na słowiańskość?

Reklama

– Można śmiało powiedzieć, że faktycznie jest moda na słowiańszczyznę. Wstrzeliłam się chyba już na samym jej początku. Z czego to wynika? Chyba zaczynamy odczuwać potrzebę poszukiwania swoich korzeni. Zdążyliśmy się już nasycić kulturą zachodnią i amerykanizacją i zdaje się, że jesteśmy tym nieco zmęczeni. Teraz chcemy się jednak skupić na czymś, co jest nasze.

Czy kolejny tom, którego bohaterką jest Biwia, a więc powieść „Kruki”, pisało się już „z górki”, jako że to kontynuacja?

– W „Wiedmie” bardziej skupiałam się na życiu obyczajowym, duchowym Słowian, a w „Krukach” poszłam w kierunku historii, chcąc znaleźć jak najwięcej informacji związanych głównie z ziemią przemyską.

Reklama

Akcja „Kruków” jest osadzona w przemyskich realiach. Toczy się w grodzie nad Sanem, przewija się też przemyski kopiec... Jakie jeszcze lokalne akcenty można znaleźć w Pani powieści?

– Część akcji rozgrywa się w grodzisku Borusz. Znajduje się w Tuligłowach, kilkanaście kilometrów od Przemyśla. Zrobiło ono na mnie ogromne wrażenie. Było przepotężne. Dziś rośnie tam las i niewiele osób wie o zamierzchłej historii tych ziem. Na kartach „Kruków” przewijają się także inne wczesnośredniowieczne grodziska w dolinach Sanu albo Wiaru. Będą też obecne w trzeciej części cyklu.

Reklama

Gdyby miała Pani w kilku zdaniach opisać główną bohaterkę, to jak by one brzmiały?

– Biwia to zwyczajna dziewczyna, przed którą postawione zostało wymagające zadanie. Jest postacią pozytywną, choć nie krystaliczną. Popełnia błędy jak każdy człowiek. Chciałam pokazać, że można być wiedźmą, bo ma się pewną wiedzę i pewną moc i jednocześnie być po prostu zwykłym człowiekiem i taka właśnie jest Biwia. Nie jest superbohaterką.

Dla jakiego odbiorcy Pani pisze? Czy może ciężko zmieścić to w jakiś ramach wiekowych?

Reklama

– „Wiedma” i „Kruki” to powieści dla osób dorosłych, ale wiem, że czytają je też bardzo młodzi ludzie, jak również i starsi. Bardzo mnie cieszy to, że po moje książki chętnie sięgają mężczyźni i że nie jest to typowa literatura kobieca, bardzo emocjonalna, lecz uniwersalna. Powiem szczerze, że szczególnie pracując nad pierwszą częścią, starałam się nie myśleć o tym, że tę książkę mogą czytać także moi uczniowie. O swoich powieściach na lekcjach nie rozmawiam, oddzielam pracę literacką i pracę w szkole. Jedyne, co przemycam, to to, że kończąc omawiać mitologię Greków i Rzymian, przeznaczam też odrobinę czasu na mitologię Słowian. Zresztą nigdy bym nie chciała, że moje książki były lekturami i żeby ktokolwiek czytał wyłącznie ich streszczenia (śmiech).

Na kartach książki nie brakuje też wtrętów nawiązujących do Pani innej pasji – zielarstwa. Skąd się wzięło?

Reklama

– Zaczęło się od kupowania i czytania różnych książek zielarskich. Potem zaczęłam zbierać zioła, uczyłam się je rozpoznawać i robię to do dziś. Suszę je, eksperymentuję, robię napary, odwary, różne kosmetyki, kremy, toniki, maści. To trwa od kilku dobrych lat. Ostatnio, zimą, doliczyłam się w domu 70 rodzajów ziół, które mam.

Wątek zarazy, który pojawia się na kartach książki, inspirowany był współczesnymi, pandemicznymi czasami?

– Nie, kiedy pisałam „Kruki”, jeszcze nie było mowy o pandemii. A tu najpierw zaskoczyła nas pandemia, potem wojna i okazało się, że „Kruki” wszystko przepowiedziały (śmiech).

Reklama

Czy kolejne tomy są już zaplanowane? Czy może zaskoczy Pani czytelników czymś zupełnie innym?

– Trzecia część jest już w zasadzie napisana i nosi roboczy tytuł „Żmijątko”. Myślę, że zamknie ona cykl z tą bohaterką. Tym akcja zostanie przeniesiona bardziej na przemyskie Zasanie. Pojawią się też tereny bieszczadzkie. Natomiast w tej chwili przygotowuję się do następnej powieści. Jestem w trakcie przekopywania materiałów dotyczących XI wieku i czasów wyprawy na Ruś Bolesława Chrobrego oraz różnych klasztorów, które powstawały u nas czy w innych krajach Europy. Oprócz wiedźm pojawią się więc mniszki. Spróbuję zmierzyć się z tematem zetknięcia się pogaństwa z chrześcijaństwem. Pomalutku tworzę też cykl bajek dla dzieci o tematyce słowiańskiej.

Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć Pani kolejnych sukcesów literackich. Dziękuję za rozmowę.


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości