Reklama

ORLEN Upstream SRS o krok od „mistrzostwa Podkarpacia”

Towarzyski mecz pomiędzy 4. ekipą Ligi Centralnej, czyli ORLEN Upstream SRS Przemyśl, a 13. zespołem PGNiG Superligi, czyli Handball Stalą Mielec, obwołany został nieco humorystycznie pojedynkiem o „mistrzostwo Podkarpacia”. I tylko brakowi szczęścia Daniela Dutki mielczanie mogą zawdzięczać, że nie wyjechali z Przemyśla przegrani.

Na parkiecie wcale tak humorystycznie nie było. Ta potyczka była bardzo potrzebna mielczanom, którzy ostatnio przeszli małą rewolucję kadrową i każdy mecz dla zgrania jest im potrzebny jak woda rybie. Przyjechali do Przemyśla w niemal optymalnym składzie. W niemal, bo bez chorwackiego obrotowego Antonio Pribanicia i rozgrywającego Bartosza Wojdaka.

W ostatnim superligowym spotkaniu pokonali u siebie Grupa Azoty Unię Tarnów 28:26, przemyślanie zaś wygrali z KPR-em Legionowo 33:28.

Między obu ekipami jest klasa różnicy, ale kompletnie nie było tego widać na parkiecie. Trudno jednoznacznie stwierdzić na jakim procencie powagi i możliwości grali podopieczni Rafał Glińskiego, ale patrząc na zaciętość, pewien pierwiastek agresji i irytację po nieudanych zagraniach, można mniemać, że rezerw pozostało im niewiele. Te za to z całą pewnością mieli gospodarze. Także grali jak najbardziej poważnie, ale nie pieścili tak akcji jak w pojedynku z legionowianami. I prawdę powiedziawszy, gdyby aż tyle nie kombinowali, superligowiec przegrałby tę potyczkę.

Reklama


fot.Kamil Krukiewicz
Maciej Kubisztal (z piłką) dwukrotnie trafił do bramki mielczan.

W I połowie ORLEN Upstream SRS był lepszym zespołem. Wśród gości wiele minut otrzymali nominalni gracze rezerwowi, ale po stronie przemyślan także prym wiedli juniorzy, czyli Kacper Kielar i Kamil Guzdek. W ogóle nie pojawił się na parkiecie Tomasz Kulka. Najwyżej gospodarze wygrywali w 11. min po bramce Szymona Światłowskiego (7:4). W 21. Min Dawid Ruhnke doprowadził do jednego z nielicznych w tych 30 minutach równowag – 9:9, ale dwoma szybkimi trafieniami odpowiedział mu K. Kielar.

Reklama
Na II połowę trener R. Gliński desygnował wszystko co miał najlepsze. I w pewnym momencie wydawało się, że tym manewrem pozamiatał. Mielczanie zaczęli grać szybciej, skuteczniej i agresywniej w obronie. Dzielił i rządził na rozegraniu Białorusin Dzianis Wołyncew. To po jego bramce w 41. min Handball Stal prowadziła już 17:21 i można było odnieść wrażenie, iż zacznie odjeżdżać gospodarzom.


fot.Kamil Krukiewicz
Kołowy gości Krzysztof Misiejuk potrafi trafić również ze skrzydła.

Ale zastopował ich Paweł Stołowski pospołu z K. Guzdkiem. Na kwadrans przed końcem był remis 21:21, a w 57. min ORLEN Upstream SRS odzyskał prowadzenie. Było 25:24. Goście wyrównali, a potem oba zespoły trafiły po razie. Było 26:26. Piłkę meczową mieli gospodarze. Znakomitym wjazdem na 8 s przed finałem w strefę gości popisał się D. Dutka, ale Dawid Dekarz popisał się kapitalną interwencją. Piłkę przejęli mielczanie, w kontrze faulował K. Guzdek i rozległa się końcowa syrena. Tyle, że arbitrzy słusznie podyktowali rzut karny. Na linii 7 m stanął Grzegorz Sobut i pewnym rzutem pokonał Grzegorza Barnasia. Supeligowiec wygrał bardzo szczęśliwie.

Reklama

 


ORLEN Upstream SRS Przemyśl – Handball Stal Mielec 26:27 (13:12)
ORLEN Upstream SRS: Barnaś, Sar, Iwasieczko – Kielar 5, Walczyk 2, Guzdek 5, K. Kroczek 1, Mochocki 2, Stołowski 7, Kipp 1, M. Kroczek 0, Dutka 1, Krytski 1, Kubisztal 1, Światłowski 1.
Handball Stal: Dekarz, Procho – Wilk 2, Monczka 0, Sobut 3, Ruhnke 7, Nowak 0, Misiejuk 3, Graczyk 1, Volyncev 3, Smolikov 3, Osmola 2, Krupa 1.
Sędziowali: Maciej Karwowski i Mirosław Kowalski (obaj z Przemyśla). Kary: ORLEN Upstream SRS – 0 min; Handball Stal – 4 min. Czerwona kartka: Guzdek (60. – faul). Widzów: 100.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości