Reklama

Piękna Chaja i zalotnik. Związek, który zakończył się tragicznie

26/02/2023 12:00

HISTORIE DAWNE ŻP

W 1889

przy ulicy Mickiewicza w Przemyślu, za koszarami wojskowymi artylerii polowej, Majer prowadził od 15 lat szynk. Odwiedzali go przeważnie mundurowi niższego szczebla oraz cywile. Sprzedawał tam wódkę z fuzlem, wino, piwo oraz jadło. Ponieważ był religijny, jego trzyosobowa rodzina z wielką pobożnością brała udział w szabasie od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę. Na ten czas przerywano wszelkie prace. Rodzina ta nie zaniedbywała też udziału w modłach w synagodze przy ul. Jagiellońskiej. Mężczyźni i kobiety siedzieli wtedy osobno.

Schiffer miał żonę Esterę oraz 14-letnią córkę Chaję. Uroda, słuszny wzrost, bujne kształty dodawały jej lat. Dziewczyna nie uczęszczała do żadnej szkoły. Jej stałym zajęciem było pomagać ojcu w pracy i matce w domu. Jednym z częstszych gości w karczmie był włościanin 22-letni Terencjusz Bondarczuk – mieszkaniec Medyki, gdzie posiadał niewielkie gospodarstwo, a właściwie[paywall] należało ono do jego rodziców. Zapędzał się tam często nie ze względu na piwo, lecz z miłości do pięknej Chaji.

Reklama

Córka pod obserwacją

Po jakimś czasie Terencjusz (wyznania prawosławnego) i Chaja mieli się ku sobie. Kiedy narzeczony wchodził do karczmy i siadał naprzeciwko szynkwasu, ojciec bacznie obserwował swą córkę i dbał, by żyła w abstynencji seksualnej do czasu (co nie obowiązywało mężczyzn), kiedy zostanie żoną wcześniej upatrzonego Aarona – syna właściciela sklepu z konfekcją. Jego córka miała jednak inne zamiary i skrzętnie to przed nim ukrywała. Nie trwało to jednak długo.

Ucieczka, chrzciny i ślub

Pewnego pięknego poranka niespełna już 15-letnia Chaja uciekła z domu rodzinnego. Dwa tygodnie później została ochrzczona, a tym samym przeszła na prawosławie. W jakiś czas potem wyszła za mąż za Terencjusza. Jego małżeństwo z ochrzczoną Żydówką trwało niespełna dwa lata. W tym czasie jego żona tylko raz widziała się z ojcem i nigdy potem nie utrzymywała żadnych kontaktów z rodziną. Bondarczuk dostał posadę na kolei państwowej – stróżował w budce przy ul. Strycharskiej (obecnie Wincentego Pola).

Reklama

Tajemnicze zniknięcie

Domna (wcześniej Chaja), nie mogąc znieść 24-godzinnej rozłąki z mężem, pokonywała 8-kilometrową drogę, odwiedzała go w miejscu pracy, gdzie razem spędzali noc w budce kolejowej. Na drugi dzień oboje wracali do domu w Medyce. Tak się to odbywało wiele razy. 15 marca 1889 roku Domna pożegnalna teściów i wyruszyła pod wieczór piechotą do Przemyśla, by i tym razem odwiedzić męża. Okazało się niebawem, że nie doszła do celu, a w domu w Medyce już nigdy się nie pojawiła.

Zabójstwo i śledztwo

Jej spalone zwłoki znaleziono w starej podpalonej karczmie pod Torkami. Wszczęto śledztwo. Ponieważ zabita była ochrzczoną Żydówką, podejrzenia padły na rodziców Domny (Chaji). Parobek, jako świadek, spotkał ją przypadkowo, kiedy polną drogą szła do miasta. Zauważył on nieco później furmankę stojąca koło karczmy. Znajdowało się tam trzech Żydów (twarzy nie widział). Jeden z nich siedział i coś tam czynił. Drugi zaś świadek zauważył wóz konny jadący już na drodze do Przemyśla. Jechał szybko. Inny przypadkowy piechur zaobserwował wieczorem w oddali, jak ze starej karczmy zaczął się wydobywać dym. Wtedy zbiegli się ludzie i szybko ugasili pożar. Na drugi dzień zaczęli przeszukiwać pomieszczenia. Na strychu znaleźli opalonego trupa Domny z oznakami gwałtownej śmierci. Lekarz stwierdził, że została uduszona.

Reklama

Rozprawa sądowa

Podejrzenie o zabójstwo padło na ojca Domny (Chaja). 13 maja 1889 roku prokurator zarzucił mu, że wynajął trzech współbraci Żydów, by zamordowali jego córkę, która miała zhańbić swym małżeństwem z innowiercą jego rodzinę w oczach społeczności żydowskiej. Zaznaczył przy tym, że podejrzany o mord miał ku temu motywację, bo nikt inny nie mógł pozbawić życia żony Bondarczuka. Innym słowy: z obcymi ludźmi nigdy nie była ona skonfliktowana. 64-letni oskarżony bronił się, mówiąc, że swemu dziecku po zawarciu małżeństwa nie odgrażał się i że jest niewinny.

Wyrok

Adwokat oskarżonego przed sądem wskazał , że cała tajemna sprawa kryje się w przemyskim kahale, który ma siłę i wolę większą od ojcowskiej i od wszystkiego na świecie”. Po godzinnej rozprawie przysięgli uznali Majera Schiffera za niewinnego („Kurjer Lwowski” 1889, nr 190).

Reklama

Dane na 1910

Według spisu ludności z 1910 roku Przemyśl liczył 46.038 mieszkańców, w tym 8.524 żołnierzy austrowęgierskich. Miasto posiadało 25.455 osób wyznania rzymskokatolickiego, 16.094 –mojżeszowego, 12.300 – greckokatolickiego i 697 osób innych wyznań („Ziemia Przemyska” 1914, nr 8).


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama