Niedzielne popołudnie, 6 września, było okazją do poznania wyjątkowych smaków dworskiej kuchni, stanowiącej bogate dziedzictwo kulinarne regionu. Okazją był pierwszy Piknik Galicyjski zorganizowany na dziedzińcu Zamku w Krasiczynie. Nasza redakcja była patronem medialnym wydarzenia.
– Podczas organizacji pikniku przyświecał nam jeden cel. Chcieliśmy przede wszystkim opowiedzieć o tradycjach kulinarnych i kulturalnych dawnej Galicji. O tym, co wówczas jadano, z jakich produktów korzystano i jak możemy je współcześnie wykorzystać. To produkty bardzo wartościowe i do tego smaczne. Przy okazji chcemy zachęcić jak najwięcej osób do odwiedzenia naszego zamku i skosztowania specjałów naszej zamkowej kuchni, opartych często na dawnych recepturach – powiedziała Magdalena Ziemska, dyrektor zarządzający Zamku w Krasiczynie, zapraszając zgromadzonych do degustacji przygotowanych specjalnie na tę okazję dań i słodkich i wytrawnych przekąsek.
O tych opowiedzieli przybyłym szef zamkowej kuchni Maciej Gołdyn – wielki pasjonat kuchni dworskiej (którego można też było obserwować przy pracy w trakcie warsztatów kulinarnych) oraz Agnieszka Osieczko - mistrzyni cukiernictwa, dbająca na co dzień o najwyższy poziom wypieków dostępnych w zamkowych wnętrzach.
Proziaki galicyjskie (placki z mąki pszennej z dodatkiem maślanki i sody) podane z konfiturą śliwkową, gołąbki z tartych ziemniaków w omaście z cebuli, forszmak myśliwski na bazie jelenia z dodatkiem kiszonych ogórków i kwaśnej śmietany, udziec wieprzowy pieczony w piwie czy bułeczki drożdżowe z kaszą gryczaną i ziemniakami.
– Kuchnia galicyjska charakteryzuje się wyjątkowym bogactwem smaków, ukształtowała się na styku wielu kultur i narodowości dawnego Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Znajdziemy w niej wpływy austriackie, węgierskie, rumuńskie… - zaznaczył w rozmowie z nami M. Gołdyn.
Reklama
– Spory wpływ kuchni autro-węgierskiej na naszych terenach odczuwalny był między innymi ze względu na budowę twierdzy, kiedy to przybyło na te tereny sporo ludzi z zewnątrz – dodał. Amatorzy słodkości mogli natomiast skosztować staropolskich serniczków z gałką maku, babki o smaku pomarańczowym, ciasta francuskiego z malinami i kremem. I przyznać trzeba, że porcje przygotowane na tę okazję rozeszły się błyskawicznie.
Uzupełnieniem degustacji była porcja wiedzy na temat kuchni dworskiej przełomu XIX i XX wieku w wybranych obiektach rezydencjonalnych obszaru pogranicza Galicji Wschodniej i Zachodniej. Tę zaserwował przybyłym w zajmujący sposób znany podkarpacki regionalista, ekspert kulinarny Krzysztof Zieliński, współtwórca Szlaku Kulinarnego „Podkarpackie Smaki” i wnikliwy badacz dawnej kuchni dworskiej.
Przybliżył on też specyfikę cechującej się bogactwem smaków i przypraw kuchni staropolskiej, której to kuchnia dworska stanowiła elitarną, wykwintną odmianę.
– Z naszej perspektywy, czyli osób żyjących w XXI wieku, wiele z tych dań mogłoby być dzisiaj niezjadliwych, nadzwyczaj ostrych czy słodko-kwaśnych, budzących dysonanse smakowe - zauważył.
Zgromadzeni mogli poznać popularne dawne receptury, jak choćby na zupę wątrobianą czy midałową z ryżem i rodzynkami, ale też posiąść wiele ciekawych informacji, jak choćby tę dotyczącą zabytkowej książki kucharskiej „Kuchnia polska, czyli dokładna i długą praktyką wypróbowana nauka sporządzania potraw mięsnych i postnych” Józefa Schmidta, wydanej nie gdzie indziej, jak w Przemyślu.
Klamrą zamykającą wydarzenie była muzyczna atrakcja w postaci koncertu Zespołu Tołhaje czerpiącego inspiracje głównie z tradycji Bojków i Łemków oraz wielokulturowego pogranicza polsko-ukraińskiego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze