Zbyt miękka, pasywna defensywa, całe naręcze niewymuszonych błędów własnych, słaba dyspozycja bramkarek to za wiele, aby móc myśleć o nawiązaniu wyrównanej walki na parkiecie mistrzyń Polski. Piłkarki ręczne Eurobud JKS Jarosław nie podołały presji i od jak najbardziej zasłużonej porażki rozpoczęły sezon 2021 – 2022 w PGNiG Superlidze.
Nadzieje na wielką niespodziankę były spore, apetyty podobne. Czy jarosławianki zawiodły na powitanie z PGNiG Superligą? Ktoś powie, że gdyby wziąć po uwagę przedsezonową prezencję, być może. Ale na przedsezonowe przymiarki, mecze kontrolne i rezultaty w nich osiągane, trzeba brać – o czym wiadomo od dawna – bardzo dużą poprawkę. W sparingach podopieczne Reidara Møistada najpierw uległy jedną bramką Zagłębiu, by potem, na tym samym parkiecie, na którym inaugurowały sezon, zremisować.
Presja związana z rywalizacją o punkty przytłoczyła jarosławianki. Nie wiadomo, czy byłoby inaczej, gdyby dzień dobry parkietowi w Lubinie powiedziała pierwsza „strzelba” zespołu, czyli Aleksandra Zimny (wciąż leczy kontuzję dłoni). Od samego początku dały sobie narzucić styl gry teamu prowadzonego przez charyzmatyczną, znakomitą przed laty reprezentacyjną skrzydłową Bożenę Karkut. Początkowo gospodynie trafiały jak chciały i skąd chciały. Defensywa przyjezdnych przypominała szwajcarski ser. I prawdę powiedziawszy niewiele było momentów, kiedy przeradzała się w monolit.
Umówmy się: mistrzynie Polski wcale nie grały wyjątkowych zawodów. Zagrały na swoim normalnym poziomie, ale tego samego nie można powiedzieć o jarosławiankach. Same sobie fundowały całe wianuszki problemów, na siłę robiły bohaterkę z reprezentacyjnej bramkarki Moniki Maliczkiewicz. W 9. min było już 8:2. W pewnym momencie wydawało się, że to cwanie zaplanowany scenariusz. Bo jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przyjezdne stanęły na nogi. Zaczęły hołdować konkretnemu, bez kompromsiów, handballowi. Zaprezentowały kilka naprawdę finezyjnych i przemyślanych kombinacji. Zdobyły trzy bramki z rzędu, mimo że niewyraźnie wyglądała współpraca z kołem i oboma skrzydłami. W 21. min potrafiły jednak zniwelować straty do minimum. Było 10:9. Kto wie, czy kolejne cztery minuty nie były najważniejsze w tej potyczce. Lubinianki były zaskoczone, ale to rywalki podały im tlen. W 25. min znowu odskoczyły na 15:11 i tę przewagę przed antraktem jeszcze powiększyły.
Wydawało się, że w II połowie ekipa R. Møistada nie odda łatwo pola. Niestety. Pierwsze minuty przegrała 4:1, w międzyczasie tracąc Sylwię Matuszczyk, która słusznie ukarana została czerwoną kartką za faul. W 37. min było już 22:14. Jarosławiankom nie można było odmówić ambicji, woli walki i chęci. Ale to nie szło w parze z możliwościami. Bo to, że absolutnie nie pokazały pełni swoich umiejętności jest pewne. Tego dnia popełniane indywidualne błędy nie mogły ujść uwadze tak doświadczonemu zespołowi, jakim jest Zagłębie. Lubinianki wykorzystywały je bezlitośnie. Na nieco ponad kwadrans przed finałem R. Møistad zaordynował pressing, takie koszykarskie man-to-man defense (a raczej women-to-women defense). I gospodynie zaczęły się gubić! Tyle, że to samo działo się w ofensywie po drugiej stronie. W 46. min wynik brzmiał 26:20, lecz jarosławianki nie potrafiły pójść za ciosem. Pozamiatane było w 50. min, kiedy Kinga Grzyb trafiła na 29:21. Wynik końcowy nie do końca odzwierciedla przewagę, jaką w tym pojedynku miały mistrzynie Polski.
Przed zespołem Reidara Møistada jeszcze ogrom pracy i należało się liczyć, że monumentalne stwierdzenie, że to ,,pierwsze koty za płoty" będzie musiało paść. Trzeba pamiętać, że na inaugurację dostały zadanie najtrudniejsze z możliwych. Egzamin oblały, ale poprawa wspomnianych wyżej elementów, nabranie pewności siebie i odrzucenie precz presji sprawi, że z zespołem Eurobud JKS liczyć się będzie każdy.
Zagłębie Lubin – Eurobud JKS Jarosław 35:30 (18:13)
Zagłębie: Wąż, Maliczkiewicz 1 – Jakubowska 4, Grzyb 3, Hartman 1, Górna 6, Miłek 0, Drabik 4, Galińska 7, Kochaniak-Sala 4, Zawistowska 4, Matieli 1, Noga 0, Milojević 0.
Eurobud JKS: Djurasinović, Kucharczyk – Balsam 7, Gadzina 0, Dorsz 4, Mrden 3, Matuszczyk 1, Wołownyk 0, Nesciaruk 6, Guziewicz 0, Smolin 3, Strózik 0, Vukcević 2, Kozimur 4.
Sędziowali: Jakub Gnyszka i Mateusz Stonoga (obaj z Ozimka). Kary: Zagłębie – 12 min; Eurobud JKS – 10 min. Czerwona kartka: Matuszczyk (36. – faul). Widzów: 600.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze