Reklama

Porwali się z motyką na słońce i... dopięli swego!

Na początku szło im jak po grudzie. Ludzie byli nieufni, nie chcieli pomagać ani dołożyć swojej cegiełki do ambitnych i potrzebnych miejscowej społeczności inicjatyw. Jednak kiedy zobaczyli pierwsze owoce starań, zmienili zdanie.

Andrzej Beer to młody, ambitny człowiek. Jest członkiem niedawno wybranego nowego zarządu LKS Żurawianka. Stadion przy ulicy Sportowej 14 to nie tylko murawa z bramkami i niewielkimi trybunami. To także spory kawałek terenu wokół niego, do tej pory kompletnie niewykorzystany. Co prawda kiedyś był tam asfaltowy plac do siatkówki czy koszykówki, ale teren porosła trawa i chaszcze. Nikt tym się nie zajmował, nikomu na tym nie zależało.

– Zaraz po wyborach, w marcu, zdecydowaliśmy, że chcemy coś zrobić nie tylko dla klubu, naszej drużyny piłkarskiej, ale dla wszystkich mieszkańców Żurawicy. Chcieliśmy, aby nasz obiekt stał się miejscem spotkań młodszych i starszych – tłumaczy A. Beer[paywall].

– Pierwszym pomysłem była budowa boiska do siatkówki plażowej. A że mam dostęp do samochodów ciężarowych czy koparek, pomyślałem, że będzie mi łatwiej. Na początku wszyscy się z nas śmiali, mówili, że jesteśmy za młodzi, żeby porywać się z motyką na słońce. Kiedy wykopaliśmy potężny dół o rozmiarach 28 metrów na 20 metrów i głębokości 40 centymetrów, mówili, że nie zasypiemy tego piaskiem. Zdobyliśmy sto ton piasku i zrealizowaliśmy zamiar. Nastawienie się zmieniło. Zaczęliśmy chodzić i prosić ludzi co łaska. Pomoc była niezbędna. Od jednego stówka, od innego pół. Zapraszaliśmy ich na stadion, żeby zobaczyli, na co idą te pieniądze. Że one nie giną, że ich nie przepijamy – kontynuuje.

– I nagle sponsorów znalazło się wielu. Boisko już jest gotowe, koszt budowy to około 9 tysięcy złotych. Łącznie wysypaliśmy 230 ton piasku. A chcemy jeszcze dołożyć. Każdy z nas pracuje. Kończyliśmy swoją robotę o godzinie 18 i potem do północy pracowaliśmy tutaj non stop. Chcemy jeszcze całość ogrodzić, zrobić monitoring online, żeby ludzie mogli na bieżąco sprawdzać, co się tutaj dzieje. Marzy nam się oświetlenie, żeby można było grać wieczorami – dodał.


fot.Mariusz Godos
Na stadionie wszystko jest jawne. Na ogrodzeniu wisi plandeka z informacją o pomysłodawcach i darczyńcach przedsięwzięcia.

Przyjść może każdy

Boisko jest otwarte dla wszystkich. Przyjść może każdy. Odbył się na nim już jeden turniej amatorskich drużyn. Zgłosiło się aż 16 zespołów. Kilkanaście metrów obok powstała piaskownica dla dzieci. Na razie jedna, ale w planach jest kolejna. W zamiarach mają budowę boiska do koszykówki, siłowni na wolnym powietrzu czy nowoczesnego placu zabaw. Na to potrzeba jednak pieniędzy.

– Mamy już, dzięki jednemu ze sponsorów, kupione kosze, obręcze, nie mamy tylko podłoża. Będziemy wciąż chodzić po ludziach i prosić o wsparcie. Nie robimy tego dla siebie. Niech każdy da choćby po 20 czy 50 złotych. To naprawdę dużo. Wszystkim bez wyjątków ogromnie dziękujemy – stwierdził A. Beer.

Reklama
Prezesem klubu podczas wspomnianych wyborów został Jarosław Gawłowski. – Jeśli coraz więcej osób się w to zaangażuje, na pewno będą o to dbać. Bo wyjdą z założenia, że to jest ich, że tutaj jest także ich cegiełka. Początki były trudne, ale potem wszystko ruszyło z miejsca, z czego jesteśmy niesłychanie zadowoleni. Ludzie sami przychodzili, oferowali pomoc. Jedni wyrywali chwasty, inni równali teren. Jeden ze sponsorów podciął drzewa – wyliczył.


fot.Mariusz Godos
Boisko już jest gotowe, koszt budowy to około 9 tysięcy złotych. Łącznie wysypano tu 230 ton piasku. Obok piaskownica dla dzieci.

W młodych siła!

Oprócz J. Gawłowskiego i A. Beera członkami zarządu Żurawianki są sami młodzi ludzie: Krzysztof Bajwoluk, Marcin Inglot (gospodarz stadionu), Adrian Bajwoluk, Bartosz Szeliga, Damian Tomaszewski, Kamil Maksym i Kamil Mazur. Niektórzy z nich nie są jeszcze pełnoletni. – W młodych siła! Staramy się, bo od wielu lat Żurawianka staczała się na dno. Dzięki naszemu zaangażowaniu i chęciom pracę zauważyły także władze gminy. Są jak najbardziej za. Kiedy zobaczyli, że obiekt zaczyna żyć, również pomogli, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Liczymy na dalszą współpracę – zaznaczył prezes J. Gawłowski.

Reklama

Młodzi rozwiewają wątpliwości tych, którzy sądzili, że zamierzają na wspomnianej inicjatywie zarabiać. – W żadnym wypadku. Wszystko było, jest i będzie bezpłatne. Ludzie mogą przyjść, pograć w piłkę, odpocząć. Naprawdę jest wola, a co za tym idzie, szansa na zagospodarowanie całego terenu. Byłoby wspaniale! – podsumował A. Beer.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    art - niezalogowany 2017-08-25 04:54:20

    A  gdzie jest wójt?A czy proboszcz wam to poświęcił?.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości