Na początku szło im jak po grudzie. Ludzie byli nieufni, nie chcieli pomagać ani dołożyć swojej cegiełki do ambitnych i potrzebnych miejscowej społeczności inicjatyw. Jednak kiedy zobaczyli pierwsze owoce starań, zmienili zdanie.
Andrzej Beer to młody, ambitny człowiek. Jest członkiem niedawno wybranego nowego zarządu LKS Żurawianka. Stadion przy ulicy Sportowej 14 to nie tylko murawa z bramkami i niewielkimi trybunami. To także spory kawałek terenu wokół niego, do tej pory kompletnie niewykorzystany. Co prawda kiedyś był tam asfaltowy plac do siatkówki czy koszykówki, ale teren porosła trawa i chaszcze. Nikt tym się nie zajmował, nikomu na tym nie zależało.
fot.Mariusz Godos
Na stadionie wszystko jest jawne. Na ogrodzeniu wisi plandeka z informacją o pomysłodawcach i darczyńcach przedsięwzięcia.
Boisko jest otwarte dla wszystkich. Przyjść może każdy. Odbył się na nim już jeden turniej amatorskich drużyn. Zgłosiło się aż 16 zespołów. Kilkanaście metrów obok powstała piaskownica dla dzieci. Na razie jedna, ale w planach jest kolejna. W zamiarach mają budowę boiska do koszykówki, siłowni na wolnym powietrzu czy nowoczesnego placu zabaw. Na to potrzeba jednak pieniędzy.
– Mamy już, dzięki jednemu ze sponsorów, kupione kosze, obręcze, nie mamy tylko podłoża. Będziemy wciąż chodzić po ludziach i prosić o wsparcie. Nie robimy tego dla siebie. Niech każdy da choćby po 20 czy 50 złotych. To naprawdę dużo. Wszystkim bez wyjątków ogromnie dziękujemy – stwierdził A. Beer.

fot.Mariusz Godos
Boisko już jest gotowe, koszt budowy to około 9 tysięcy złotych. Łącznie wysypano tu 230 ton piasku. Obok piaskownica dla dzieci.
Oprócz J. Gawłowskiego i A. Beera członkami zarządu Żurawianki są sami młodzi ludzie: Krzysztof Bajwoluk, Marcin Inglot (gospodarz stadionu), Adrian Bajwoluk, Bartosz Szeliga, Damian Tomaszewski, Kamil Maksym i Kamil Mazur. Niektórzy z nich nie są jeszcze pełnoletni. – W młodych siła! Staramy się, bo od wielu lat Żurawianka staczała się na dno. Dzięki naszemu zaangażowaniu i chęciom pracę zauważyły także władze gminy. Są jak najbardziej za. Kiedy zobaczyli, że obiekt zaczyna żyć, również pomogli, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Liczymy na dalszą współpracę – zaznaczył prezes J. Gawłowski.
Młodzi rozwiewają wątpliwości tych, którzy sądzili, że zamierzają na wspomnianej inicjatywie zarabiać. – W żadnym wypadku. Wszystko było, jest i będzie bezpłatne. Ludzie mogą przyjść, pograć w piłkę, odpocząć. Naprawdę jest wola, a co za tym idzie, szansa na zagospodarowanie całego terenu. Byłoby wspaniale! – podsumował A. Beer.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A gdzie jest wójt?A czy proboszcz wam to poświęcił?.
A gdzie jest wójt?A czy proboszcz wam to poświęcił?.