Reklama

Przemyskie Niedźwiadki bez niespodzianki. Cierpliwość tyszan nagrodzona [ZDJĘCIA]

Przemyskie Niedźwiadki nie sprawiły niespodzianki na inaugurację I-ligowych rozgrywek. Mimo bardzo ambitnej walki zasłużenie poległy z ekipą z Tychów. O wszystkim zdecydowała ostatnia ćwiartka, w której doświadczenie, znacznie większe ogranie i cierpliwość Ślązaków wzięło górę.

Wcale nie musiał ruszyć sezon, aby wiedzieć, że ta liga i każdy kolejny rywal nie będzie wybaczać prostych błędów. Aby się o tym przekonać, wystarczyło pięć minut inauguracyjnego dla ekipy Daniela Puchalskiego spotkania w hali POSiR.

Przez 33 minuty Przemyskie Niedźwiadki ledwie dwa razy straciły koncept i pomysł na grę. Pewnie nadużyciem byłoby stwierdzenie, że i kontrolę, bo rywal – mimo wielu przeciwności – wciąż był blisko. Gospodarze z futryną weszli w tej pojedynek. Postawili bardzo wygórowane wymagania w defensywie. W 3. min wygrywali 9:0, a znakomicie prezentował się Max Egner – w przekroju całego meczu najlepszy z Niedźwiadków. Pierwsze 10 minut przebiegło pod pełną kontrolą przemyślan. Goście prawdopodobnie byli zaskoczeni takim obrotem sprawy, ale nie panikowali. Nie histeryzowali, a starali się realizować – częściej gorzej niż lepiej – plan nakreślony przez swojego trenera Tomasza Jagiełkę. Kwartę punktami na 4 s przed syreną zamknął Kacper Majka.

Reklama

Wyglądało naprawdę nieźle

Po dwóch minutach II ćwiartki przemyślanie wygrywali najwyżej w tym spotkaniu. Po serii dwóch „trójek” Ediego Sinadinovicia i Rafała Serwańskiego było 27:16. Mogła się podobać kompaktowość obwodu i skuteczne szukanie wolnych stref na parkiecie. Tyszanie nie mogli wejść na swoje normalne obroty. Albo ktoś zaspał przy przekazaniu, albo brakowało komunikacji w ataku pozycyjnym. Nie do końca także zgadzała się skuteczność. Ale nie wydawali się zniechęceni. Twardo trzymali się założeń. Byli cierpliwi i destrukcyjni. W 27. min, po celnej przymiarce zza linii 6,75 m Macieja Koperskiego wyszli na chwilowe prowadzenie (30:32). Końcówka I połowy to jednak popis najbardziej doświadczonego w szeregach Niedźwiadków E. Sinadinovicia. W pół minuty zdobył pięć punktów i wprowadził swój zespół na antrakt z 6-punktową przewagą (38:32). Naprawdę wyglądało to obiecująco.

Cierpliwość nagrodzona

Trzecie 10 minut było bardzo toporne. Zero finezji, masa walki. Siłowej, na wyniszczenie. Doskonale w tym odnalazł się M. Egner. Zdobył w III kwarcie 10 punktów i w zasadzie w pojedynkę zacierał coraz częściej pojawiające się w szeregach Niedźwiadków niedomogi. Tyszanie w ofensywie podkręcali tempo. Szybsze rozegranie piłki, wygrywanie pojedynków „1 na 1”, wymienność pozycji mogła się podobać i była sygnałem dla gospodarzy, że walka o wygraną dopiero się rozpocznie. Przemyślanie, mimo przewagi wzrostowej, przegrywali deskę. Ciągła rotacja składem D. Puchalskiego także chyba nie była sprzymierzeńcem konstrukcji w ataku i czujności w obronie. Ilość nie przekładała się na jakość. Było wręcz odwrotnie. Mimo tego przed decydującymi 10 minutami beniaminek przeważał. Było 56:51. Bardzo się podobała wielka ambicja, wola walki, chęci i serce wkładane w grę.
Niestety, cierpliwość i cwaniactwo tyszan w IV kwarcie wzięło górę. Obrona strefowa zaproponowana przemyślanom wybijała im kolejne ofensywne opcje. Z każdą kolejną minutą było ich coraz mniej. Korytarze do podkoszowych penetracji zostały zamknięte. Alternatywa szukania pozycji z udziałem graczy wysokich także nie miała racji bytu. Pozostawał rzut z dystansu, po których w finalnej ćwiartce kosz regularnie wypluwał piłkę. Za to rozkoszował się przy przymiarkach tyszan. Ich cierpliwość została nagrodzona. Podobać się mógł zwłaszcza młody, ale bezkompromisowy Szymon Szmit. Swoje zrobił M. Koperski. Jeśli jeszcze w 37. min kibice mogli mieć nadzieję na niespodziankę, bo było 61:62, tak feeria prostych błędów w kolejnych akcjach i "pudła" z linii rzutów wolnych nie pozwoliły na to. Sprawę dwoma wjazdami pod kosz załatwił M. Koperski. Na niecałe 120 s przed finalną syreną było 63:69.

Reklama

 

Niedźwiadki Chemart Przemyśl – GKS Tychy 65:71 (19:13, 19:19, 18:19, 9:20)

Punkty: M. Egner 16 (2x3), E. Sinadinović 14 (3x3), M. Chrabota 10, S. Rompa 8, Sz. Janczak 6 (1x3), M. Puchalski 4, R. Serwański 3 (1x3), K. Majka 2, Ł. Uberna 2, M. Marek 0 (N); M. Koperski 17 (2x3), Sz. Szmit 15 (3x3), Sz. Walski 14 (2x3), M. Duda 7, S. Bożenko 5, K. Kamiński 5 (1x3), K. Nowakowski 4, P. Zmarlak 3 (1x3), I. Węgrowski 1 (GKS).

Sędziowali: Grzegorz Czajka (Stalowa Wola), Grzegorz Łata (Lublin) i Damian Kuziora (Stalowa Wola). Widzów: 700.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama