Jest jedna dobra i szereg złych informacji w kontekście kobiecej piłki ręcznej w Jarosławiu. Dobra jest taka, że zespół pod nazwą Handball JKS Jarosław (choć na związkowej stronie wciąż widnieje nazwa Eurobud JKS Jarosław – przyp. aut.) otrzymał licencję (warunkową) na występy w sezonie 2023 – 2024 w PGNiG Superlidze Piłki Ręcznej Kobiet i rozpoczął treningi w hali MOSiR. Złe sprowadzają się do jednego mianownika: zespół w obecnym kształcie nie ma, niestety, najmniejszych szans na parkietach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Poziomem będzie przerażająco odstawać od pozostałych ekip, więc pytanie czy dla psychiki zawodniczek i kibiców powinien na nich występować…?
Chcesz postawić dom. Piękny, wyczekiwany. Kupiłeś nawet część materiałów, złożyłeś go na działce. Ale na resztę nie masz pieniędzy… Cóż po marzeniach? Cóż z tego, że w głowie pojawiają się śliczne obrazy salonu, antresoli, sypialni, zielonego ogrodu wokół, itp., itd.? Głową muru niemocy i bezradności nie przebijesz…
Podobnych porównań do sytuacji z jarosławską piłką ręczną w kobiecym wydaniu można mnożyć. Tylko po co? To, co stało się w ciągu kilku ostatnich miesięcy, trudno jednoznacznie zdefiniować[paywall]. Trudno znaleźć wytłumaczenie dla faktu, że skrzętnie ukrywana degradacja całej sekcji nastąpiła tak szybko i bezlitośnie. Cisza, jaka panowała w mediach społecznościowych, na profilu klubu, który przez poprzednie dwa sezony był nadzwyczaj twórczy i płodny, przerażała. Jedni myśleli, że to celowe działanie, inni – widząc kolejne zawodniczki, wiążące swoją sportową przyszłość z rywalami z superligowych parkietów – pozbywali się złudzeń. Było źle, bardzo źle. Z zespołem pożegnała się lwia część ekipy, która w dwóch poprzednich sezonach była w czołówce tabeli, która bardzo dobrze prezentowała się w europejskich pucharach. Znakomici kibice – jak najbardziej słusznie – domagali się choć niewielkiej wzmianki, co dalej…?
Wreszcie w czerwcu br. na klubowej stronie pojawił się komunikat. Parafowany przez Romana Barłogę, prezesa zarządu Eurobud Grupa JKS Jarosław sp. z o.o. Osobę, o której większość pierwszy raz usłyszała. Z informacją, że ze sponsorowania zespołu wycofała się spółka Eurobud i że „(…) otrzymane dotychczas wsparcie od Gminy Miejskiej Jarosław, Powiatu Jarosławskiego, ORLEN Upstream sp. z o.o. oraz Województwa Podkarpackiego, za które z tego miejsca pragniemy serdecznie podziękować, nie zaspokaja jednak nawet połowy wymaganego budżetu niezbędnego do funkcjonowania Klubu w rozgrywkach PGNiG Superligi Kobiet. Dotychczasowe, ogromne zaangażowanie finansowe sponsora tytularnego, nie pozwala na finansowanie klubu w tak dużym zakresie w kolejnym sezonie (…)”. Jednocześnie prezes zasiał ziarenko nadziei, że władze ciągle walczą o przyszłość jarosławskiej piłki ręcznej, której los nikomu nie jest obojętny. I że od kilku miesięcy zarząd prowadzi rozmowy, mające na celu pozyskanie dużego sponsora strategicznego. Nieoficjalnie wiadomo było, że owym jest Orlen Upstream sp. z o.o.
Po ponad miesiącu letargu, profil klubu na facebooku, „przemówił” ponownie! Dokładnie 9 lipca br. To wówczas pojawił się news następującej treści: „Informujemy, że w nadchodzącym sezonie znów czekają nas wielkie, sportowe emocje. Klub udało się utrzymać w PGNiG Superlidze Kobiet, co oznacza, że już niedługo spotkamy się w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Jarosławiu. Nie byłoby to możliwe bez wsparcia Starostwa Powiatowego w Jarosławiu oraz Urzędu Miasta Jarosławia, za co serdecznie dziękujemy. Cieszymy się, że wspólne starania przyniosły oczekiwany efekt, a Jarosław, wraz z rzeszą wiernych kibiców, pozostał na sportowej mapie Polski. Walkę w sezonie 2023 – 2024 rozpoczniemy pod nową nazwą – Handball JKS Jarosław, a w niedalekiej przyszłości mamy nadzieję przedstawić nowego sponsora tytularnego, z którym od dłuższego czasu prowadzimy rozmowy”.
No i fajnie. Zastanawia ta „niedaleka przyszłość”. Bo to pojęcie tak rozległe, jak Amazonka w Ameryce Południowej. Jedyną pozytywem jest fakt, że Jarosław pozostał na sportowej, handballowej mapie Polski, że nie doszło do najgorszego. Tyle, że szybka reanimacja, uzyskanie licencji na występy w nadchodzącym sezonie w PGNiG Superlidze to tylko wierzchołek góry lodowej. To naczynia połączone, które jeśli nie będą współgrać, ukierunkują się na degrengoladę.
Sezon 2023 – 2024 rozpocznie się 9 i 10 września br. Ponownie wystartuje w nim 10 zespołów. Wśród nich Handball JKS Jarosław, który na inaugurację ma się zmierzyć w Koszalinie z Młynami Stoisław. I to byłoby na tyle…
Owe naczynia połączone to: zespół, który jest w stanie podjąć rywalizację w najwyższej klasie rozgrywkowej, to budowanie jego mentalności, a nic lepiej tego nie robi, jak wygrane, to rzesze kibiców, którzy przychodzą na mecze, aby oklaskiwać piękne akcje i zwycięstwa swoich pupilek. Tak, jak miało to miejsce jeszcze sezon temu. Bo kiedy nie ma żadnego z wymienionych ogniw, przychodzi frustracja. Tak na parkiecie, jak i na trybunach. Pewnie i w gronie osób, które łożą na to pieniądze…
Na ponad miesiąc przed rozpoczęciem rywalizacji w PGNiG Superlidze trener Michał Kubisztal nie ma zespołu, który udźwignie ciężar występów w tej klasie rozgrywkowej. Pozostałe ekipy zamknęły już składy, są kompletne i rozpoczęły solidne przygotowania do sezonu. Na parkiecie hali MOSiR przy ul. Sikorskiego na pierwszym treningu Handball JKS pojawiło się 13 zawodniczek. Ze „starego” zestawu pozostały: Weronika Kordowiecka, Sylwia Matuszczyk, Katarzyna Kozimur i Kinga Strózik. Być może w Handball JKS zagra Edyta Byzdra z FunFloor Lublin, z EKS Startu Elbląg do Jarosławia ma powrócić Wiktoria Kostuch, a z PR Urbis Gniezno wróciła Sandra Guziewicz. Reszta to młodziutkie piłkarki ręczne, które w zeszłym sezonie reprezentowały SPR JKS San Jarosław na parkietach I ligi. Zajęły w nich przedostatnie miejsce. Ale te informacje i tak są nieoficjalne, bo do tej pory nikt z władz klubu nie raczył oficjalnie poinformować, kto będzie występować w superligowym zespole. To – na ledwie ponad miesiąc przed startem zmagań – absolutnie niedopuszczalne! Będące amatorszczyzną i zwykłą prowizorką. A przecież już nawet B-klasowe piłkarskie klubu w swoich tzw. social mediach informują (szacunek!) o każdym ruchu transferowym…

– To prawda, rozpoczęliśmy przygotowania. Zespół i jest, i go nie ma. Zaczęliśmy kleić, kiedy pozostałe ekipy były już kompletne. Co mam więcej powiedzieć? Zbieramy co możemy. Walczymy po pierwsze o to, aby nie było wstydu, po drugie, aby ta drużyna w ogóle przetrwała, bo jeszcze nie jest w stu procentach pewne, że wystartujemy. Co prawda jest lepiej niż jeszcze trzy tygodnie temu, ale…
– powiedział trener M. Kubisztal.
– Nie jestem jednak z tych, co non stop narzekają. Mamy zabrać się do roboty i stworzyć jak najlepszy team. Rozglądamy się za posiłkami z zewnątrz. Jednak zawodniczka z zagranicy, nawet słabsza, ceni się dwa razy bardziej, niż polska. Poza tym w grę wchodzą jeszcze inne opłaty. Zdajemy sobie sprawę, że czasu już praktycznie nie mamy i stąpamy po bardzo cienkim lodzie. Czeka nas niesamowicie ciężki bój o przetrwanie, ale nie składamy broni. Będę próbować zaszczepić zawodniczkom, że mają wyjść na parkiet i walczyć
Reklama
– podsumował.
I właśnie tym zawodniczkom, które zdecydowały się pozostać w Jarosławiu należą się wielkie słowa uznania i mocne trzymanie kciuków, aby przetrwały i wytrwały.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze