Nie ma występów perfekcyjnych, ale w spotkaniu z KPR-em Legionowo doprawdy niewiele było elementów w grze piłkarzy ręcznych ORLEN Upstream SRS, do których można było mieć wątpliwości. Przemyślanie rozegrali wielkie zawody lub jak kto woli – „meczycho”, nie dając najmniejszych szans szalenie groźnemu rywalowi. To był absolutnie najlepszy występ podopiecznych Przemysława Korobczaka w tym sezonie, po którym awansowali już na 4. miejsce w tabeli Ligi Centralnej.
Prawdę powiedziawszy fakt gry na parkiecie hali POSiR nie miał pewnie dla przemyślan czy legionowian większego znaczenia. Poziom obu ekip jest podobny, choć lepiej do tej pory radzili sobie podopieczni Marcina Smolarczyka. W Przemyślu miała zdecydować dyspozycja dnia. I zdecydowała! W kapitalnej byli przemyślanie, nie do ugryzienia przez gości.Od pierwszych minut gospodarze byli maksymalnie skoncentrowani, zmotywowani i chcący walczyć. Mieli zamiar włożyć w to spotkanie maksimum umiejętności i plan ten realizowali krok po kroku. Dodali do tego sporą garść parkietowego doświadczenia i cwaniactwa. Ale mieli przede wszystkim pomysł na pozbawienie równie mocno natchnionych i żądnych kompletu legionowian marzeń o jakiejkolwiek punktowej zdobyczy. Ci imali się różnych sposobów – zmiennością defensywy, szybkością ataku pozycyjnego, koncentracją sił a to na skrzydłach, a to na kole. Nic. Nic im nie wychodziło. Zostali kompletnie zdominowani przez gospodarzy.
Ani razu nie prowadzili w tym spotkaniu, remisowali ledwie dwa razy. Na samym początku. W 6. min na 3:2 trafił białoruski kołowy Dzianis Krytski i przemyślanie pomachali rywalowi na pożegnanie. Pierwsze 30 minut w wykonaniu przemyślan było perfekcyjne. Fantastycznie w bramce spisywał się Paweł Sar, genialne momenty na skrzydle miał Szymon Światłowski, a Paweł Stołowski – jak za dawnych lat – sprawiał, że w oczach rywali pojawiał się strach, kiedy odpalał petardę za petardą z drugiej linii. Ale to tylko miły wycinek tego, co gospodarze zrobili jako zespół. Taki stan trwał do końca I połowy, zakończonej 7-bramkowym prowadzeniem przemyślan.
Było jasne, że takiego poziomu ekipa P. Koroczaka nie jest w stanie utrzymać przez 60 minut. Nikt nie jest w stanie. Ważne było, aby mieć receptę na wściekłość i zaciętość legionowian, którzy musieli rzucić wszystko na szalę, aby wrócić do gry. Mieli ją! II połowa zaczęła się od szybkiego 0:3, ale równie szybko miejscowi wrócili na swój normalny poziom. W 38. min, po dwóch z rzędu trafieniach Tomasza Kulki wrócił status quo – 22:15. Było jasne, że goście nie spuszczą głów. Przypuszczalnie czekali na słabszy okres gospodarzy. Ale mimo spadku tempa rozgrywanych akcji, mimo mniejszej skuteczności, mimo większej liczby błędów, remedium była defensywa. Ogrom pracy w niej wykonanej i kilka wspaniałych interwencji tym razem Grzegorza Barnasia sprawił, że przemyślanie byli tego dnia nie do tknięcia. W 50. min goście zbliżyli się na 4 bramki – 27:23. Na więcej nie było ich stać. KPR Legionowo przegrał w najniższych z możliwych rozmiarach.
Była to ostatnia w tym roku kolejka w Lidze Centralnej. Teraz nastąpi przerwa do 22 stycznia 2022 r. Wówczas ORLEN Upstream SRS zakończy I rundę spotkaniem w Wągrowcu z Nielbą.
ORLEN Upstream SRS Przemyśl – KPR Legionowo 33:28 (18:11)
ORLEN Upstream SRS: Barnaś, Sar, Iwasieczko – Kielar 0, Walczyk 2, Guzdek 2, K. Kroczek 0, Mochocki 2, Stołowski 10, Kipp 0, M. Kroczek 0, Dutka 1, Krytski 3, Kubisztal 2, Światłowski 6, Kulka 5.
KPR Legionowo: Zacharski, Szakłucki – Brzeziński 1, Brzozowski 0, Prątnicki 7, Kostro 1, Kasprzak 2, Fąfara 2, Śliwiński 2, Lewandowski 0, Filipowicz 1, Tylutki 0, Brinovec 1, Wołowiec 7, Chabior 4, Laskowski 0.
Sędziowali: Jakub Czochra (Zwierzyniec) i Michał Szpinda (Zamość). Kary: ORLEN Upstream SRS – 12 min; KPR Legionowo – 14 min. Widzów: 500.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze