Reklama

Zasiał pszenicę. Wraz z nią wyrosło żyto

24/07/2019 19:30

Artur Bak kupił dwie partie pszenicy kwalifikowanej. Jedna z nich okazała się zanieczyszczona żytem. „Mieszkanka” wyrosła na 10 hektarach upraw. Niektóre z nich rolnik oczyścił ręcznie. Sprzedawca i producent ziarna twierdzą, że ilość ziaren żyta mieści się w normie ustalonej przez ministra rolnictwa.

– Może i tak, ale ja nie za to zapłaciłem – mówi Artur Bak. We wrześniu 2018 r. kupił niespełna dwie tony pszenicy. Zapłacił ponad 4,5 tys. zł. Jak opowiada, zboże było na dwóch paletach i pochodził z dwóch partii. Najpierw otworzył jedną i obsiał 2,5 hektara. Na kolejnych polach siał już zboże zmieszane z dwóch palet – łącznie 10 ha.

W kwietniu zobaczył, że na tych 10 hektarach razem z pszenicą rośnie żyto. Natomiast na obszarze, który obsiał z innej partii, jest tylko pszenica[paywall]. Wniosek nasunął się sam – w jednej partii znalazło się ziarno innego gatunku. – Dwa hektary ręcznie wyczyściłem z żyta, zostało osiem – powiedział pan Artur, gdy przyjechał do niego reporter Życia Podkarpackiego. Zapowiadał, że będzie kontynuował tę pracę.

Reklama

 

„Pszenica ładna, ale zanieczyszczona”

Zgłosił reklamację do sklepu, w którym kupił zboże. Właściciel przekazał sprawę do firmy, która produkuje materiał siewny. Przyjechał jej przedstawiciel, przeprowadził oględziny, sporządził protokół. Reklamacja nie została uwzględniona. Firma stwierdziła, że żyto wprawdzie jest, ale taka ilość jest dopuszczalna rozporządzeniem ministra rolnictwa.

Artur Bak jest rozczarowany taką odpowiedzią. Zauważa, że nie otrzymał produktu takiej jakości, za jaką zapłacił. – Specjalnie kupiłem materiał kwalifikowany, licząc, że ziarno będzie dobrej jakości i uzyskam dobry plon. Owszem, pszenica jest ładna, ale zanieczyszczona żytem – mówi. Zapewnia, że nigdy wcześniej nie siał żyta, więc nie może to być pozostałość po wcześniejszej uprawie.

Reklama

Rolnik planował sprzedać plon jako zboże konsumpcyjne. Teraz ma obawy, że zostanie ono zakwalifikowane jako paszowe, a więc tańsze. Ponadto ziarno nie nada się już na kolejny zasiew i znowu będzie musiał kupić zboże. – W materiał siewny, wszystkie środki ochrony roślin i zabiegi na polu zainwestowałem prawie 28 tysięcy – mówi.

 

„Materiał siewny był jak najbardziej pełnowartościowy”

– Nasza firma dąży do jak najwyższej jakości materiału siewnego i z pewnością obecność nasion obcych gatunków nie jest normą i takie sytuacje zdarzają się rzadko – odpowiada z kolei Bogusław Zieliński, menedżer działu nasiennego w firmie Agrii.

Reklama

Zaznacza jednak, że produkcja materiału siewnego to bardzo złożony proces, a przepisy określają szczegółowe normy dotyczące wytwarzania i jakości materiału siewnego. – Wynika z nich, że przy zachowaniu zalecanej normy wysiewu w ilości 150 kg na hektar, dopuszczalna jest obecność 2100 roślin innego gatunku zbóż. W przeliczeniu na metr kwadratowy daje nam to wynik 0,21 sztuki. W świetle tych przepisów, zakupiony przez klienta materiał siewny był jak najbardziej pełnowartościowy – podkreśla.

Zdaniem B. Zielińskiego, wcale nie jest przesądzone, że zebrany plon nie będzie spełniał wymagań jako pszenica konsumpcyjna. – W tym przypadku dopuszcza się do 2 procent zanieczyszczenia innymi gatunkami zbóż, a w naszym przypadku będzie to zanieczyszczenie na poziomie 0,03 procent. Taka pszenica, o ile spełni pozostałe parametry jakościowe, będzie jak najbardziej pełnowartościowym towarem – wskazuje.

Reklama

 

Takie przypadki się zdarzają

Zwróciliśmy się do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Rzeszowie z prośbą o opinię na ten temat. Instytucja ta odpowiedziała, że jest kompetentna tylko do kontroli materiału siewnego znajdującego się w oryginalnie zamkniętych opakowaniach. Przyznaje jednak, że ministerialne rozporządzenie dopuszcza zanieczyszczenie innymi gatunkami zbóż w wysokości 7 szt. nasion w próbce wynoszącej 500 g.

Jerzy Fedynia z Powiatowego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Przemyślu przyznaje, że takie normy wprawdzie są, ale w praktyce nie powinno dojść do zamieszania gatunków. – Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – mówi.

Reklama

Zauważa jednak, że takie przypadki nie należą do rzadkości. – Sam kiedyś kupiłem zboże kwalifikowane i też znalazło się tam żyto. Zgłosiłem ten fakt do firmy i nawet nie dostałem żadnej odpowiedzi – mówi.

Rolnik jako producent nie może szukać pomocy u rzecznika praw konsumenta. Jedynym rozwiązaniem na dochodzenie ewentualnych roszczeń jest droga sądowa.

Trudno nam dzisiaj oceniać, czy strony wyczerpały wszystkie możliwości rozstrzygnięcia tego sporu. Każdy ma tutaj swoją rację. Rolnik nie dostał takiego towaru, jaki miał być; sklep sprzedał to, co otrzymał od producenta; a producent prawdopodobnie mieści się w przyjętych przepisami normach. Stąd nasuwa się pytanie, czy normy są odpowiednie? Trudno przecież uznać, że żyto w pszenicy jest normą.
PB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    asdf - niezalogowany 2019-07-27 10:17:32

    Dobra Zmiana żyta do pszenicy dosypała 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    małorolny - niezalogowany 2019-07-27 10:29:39

    znaczy si pszenżyto wyrosło?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości