Zakaz targów i wystaw z udziałem pszczół, zgłaszanie wszelkich niebezpiecznych objawów Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii w Przemyślu czy systematyczny przegląd pasiek to główne obowiązki pszczelarzy z naszego regionu. Kilkanaście dni temu zgnilec amerykański zaatakował pszczele rodziny na terenie gmin Orły i Żurawica, „zahaczając” o Przemyśl.
11 października br. specjalne rozporządzenie w tej sprawie wydał Powiatowy Lekarz Weterynarii w Przemyślu.
Za obszar zapowietrzony zgnilcem amerykańskim pszczół, czego konsekwencją jest oznaczenie go tablicami ostrzegawczymi o treści „Uwaga! Obszar zapowietrzony – zgnilec amerykański pszczół”, uznane zostały[paywall]: Żurawica, Batycze, Buszkowiczki, Orzechowce w gminie Żurawica, Kuńkowce, Łętownia, Ujkowice w gminie Przemyśl, Duńkowiczki w gminie Orły oraz północna część miasta Przemyśl do granicy linii rzeki San.
Taki komunikat wprowadza sporo zakazów dla pszczelarzy, właścicieli pasiek. Bez zezwolenia Powiatowego Lekarza Weterynarii w Przemyślu nie mogą oni przemieszczać rodzin pszczelich, pszczół, matek pszczelich, czerwia, pni pszczelich i produktów pszczelich oraz sprzętu i narzędzi używanych do pracy w pasiece.
Nie mogą organizować ani uczestniczyć w wystawach i targach z udziałem pszczół. Obowiązuje ich także m.in. nakaz przeglądu pasiek.
Zgnilec amerykański to choroba bakteryjna wywoływana przez bakterię Paenibacillus larvae, która atakuje rodziny pszczele, a dokładniej czerw. Zaatakowany zgnilcem czerw zamiera w komórkach i rodzina pszczela wymiera.
Choroba ta jest zwalczana z urzędu (na mocy ustawy O ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt). To oznacza, że pszczelarz, który podejrzewa, że jego rodziny chorują, ma natychmiastowy obowiązek niezwłocznego powiadomienia o tym fakcie Powiatowego Lekarza Weterynarii oraz wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.
– Mówiąc pokrótce, to taki pszczeli ASF. Patrząc na stan pszczelarstwa w dzisiejszych czasach, nieograniczony dostęp do wiedzy, czy to internetowej, czy w wersji tradycyjnej, może dziwić fakt, że z roku na rok na terenie całej Polski przybywa ognisk tej choroby. Myślę, że przyczyn ich powstawania jest kilka – powiedział prezes Gminnego Koła w Medyce Związku Pszczelarzy Ziemi Przemyskiej, technik pszczelarz, rzeczoznawca chorób pszczelich Jacek Wołk.
– Obecnie, ze względu na różnego rodzaju programy pomocowe czy dotacyjne, pszczelarstwo stało się bardzo modne. Ale nie zawsze osoby, które się decydują na hodowlę pszczół, są gotowe na poświęcenia mnóstwa czasu, aby zdobyć odpowiednią ku temu wiedzę. Bardzo często po zakupie kilku rodzin przy pierwszych trudnościach piętrzących się przed pszczelarzem zapał mija i potem już tak entuzjastycznie nie jest... Tę sytuację można określić słowami, że jakoś to będzie i pszczoły sobie poradzą. Ano, nie poradzą sobie same – zapewnił J. Wołk.
Polskie ustawodawstwo wymusza – przy posiadaniu choćby jednej rodziny pszczelej – zarejestrowane jej u powiatowego lekarza weterynarii. Koszt rejestracji to groszowe sprawy, ale...
– Niestety, ludzie nie rejestrują i potem nikt nie jest w stanie zweryfikować, ile jest pasiek. Teoretycznie nie ma problemu, do czasu, kiedy na danym terenie wykryte zostanie ognisko zgnilca i lekarze weterynarii muszą pobrać próbki z wszystkich pasiek na danym terenie. Tyle że jeśli kilkurodzinne pasieki nie są zarejestrowane, to jak to zrobić? Taka niefrasobliwość powoduje, że zwalczanie ognisk zgnilca na danym trenie trwa nie dwa lata, lecz kilka. Cierpią na tym ci pszczelarze, którzy prowadzą działalność – wyjaśnił J. Wołk.
– Kolejnym problemem jest przewóz pasiek, czyli tak zwana gospodarka wędrowna. W tym wypadku liczy się tylko zysk, a nie zdrowie pszczół. Na tereny zapowietrzone, wbrew obowiązującym przepisom, przewożone są całe pasieki lub odwrotnie, co również powoduje ciągłe powstawanie nowych ognisk. No i ostania sprawa, którą warto poruszyć. To fakt, że pszczelarze wstydzą się, kiedy ich pasieki zostają zarażone. Nie chcą się do tego przyznawać, lecząc po cichu samemu lub wcale. Uczestnicząc w jednym z wykładów tytułowanego profesora, usłyszałem takie stwierdzenie, że zgnilec to nie choroba weneryczna i nie ma co się wstydzić. To rozbawiło słuchaczy, ale było bardzo trafne – podsumował.

fot.ze zbiorów własnych
– Bardzo często po zakupie kilku rodzin przy pierwszych trudnościach piętrzących się przed pszczelarzem zapał mija i potem już tak entuzjastycznie nie jest... Tę sytuację można określić słowami, że jakoś to będzie i pszczoły sobie poradzą. Ano, nie poradzą sobie same – stwierdził prezes Gminnego Koła w Medyce Związku Pszczelarzy Ziemi Przemyskiej, technik pszczelarz, rzeczoznawca chorób pszczelich Jacek Wołk.


fot.www.wikipedia.pl
Zgnilec amerykański pszczół. Zaatakowany czerw.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze