Wojenna rzeczywistość zdominowała nasze rozmowy i codzienność. Stała się elementem świata, w którym żyjemy i o który dzieci mają prawo pytać. O tym, jak rozmawiać z dziećmi o wojnie i dać ukojenie ich lękom oraz jak bardzo jest ona niekiedy potrzebna tym, którzy przed nią uciekli, rozmawiamy z Jarosławem Ruszczakiem, na co dzień psychologiem szkolnym w Szkole Podstawowej nr 5 im. Bohaterów Września w Przemyślu, która jest jedną z siedmiu placówek edukacyjnych w Przemyślu, dających tymczasowe schronienie uchodźcom.
Temat wojny przewija się w naszych codziennych rozmowach, obrazki z wojny oglądamy w telewizji. Siłą rzeczy żyją nim również nasze dzieci. W obecnej sytuacji polskie dzieci, ale też dzieci innych narodowości wychowujące się w Polsce, są bliżej tematu niż kiedykolwiek. Czy z dzieckiem powinniśmy o wojnie rozmawiać, o tym, jak okrutny i skomplikowany jest świat?
– Dzieciom przede wszystkim powinniśmy się pozwolić wypowiedzieć i pozwolić zadawać pytania. Dać im szansę wyrzucenia z siebie tego, o co się martwią, jakie mają przemyślenia. To bardzo ważne. A więc jak najbardziej rozmawiać. Powinniśmy jednak pamiętać, że nam, dorosłym, w takich rozmowach nie wolno katastrofizować, dramatyzować. I że nasz język powinniśmy dostosować do wieku dziecka i jego możliwości pojmowania rzeczywistości.
Dzieci komunikują niejednokrotnie, że odczuwają lęk, napięcie. Pytają, czy u nas, w Polsce, też będzie wojna? Dlaczego ta wojna wybuchła i czy można zapobiec temu, co się dzieje? Albo czy można tak po prostu wkroczyć do jakiegoś kraju i wojnę rozpocząć? Jak mądrze prowadzić rozmowy na tak trudne tematy?[paywall]
– Zadaniem dorosłych w obecnej sytuacji jest wyciszanie emocji u dzieci, które pojawiły się w związku z nową sytuacją. Panowanie nad ich emocjami i uspakajanie. Warto w tych rozmowach zwracać uwagę na fakt, że służby w naszym kraju czuwają, by nasz kraj był bezpieczny. Zaznaczać, że skoro pomagamy uchodźcom wojennym i przyjmujemy ich u siebie, to znaczy, że u nas mogą się czuć bezpieczni, bo przecież ucieka się do miejsca bezpiecznego. Warto też w rozmowach z dziećmi zaznaczać, że powinny zachować dystans do wszystkiego tego, co dociera do nich z mediów. Mam tu na myśli przede wszystkim starsze dzieci, które sporo czasu spędzają w wirtualnej rzeczywistości. Trzeba je wyczulić na to, by czerpały wiedzę o świecie ze sprawdzonych źródeł informacji i umiały oddzielić wiadomości rzetelne od fake newsów. Musimy dać naszym dzieciom poczucie bezpieczeństwa.
W szkołach już odbyły się pierwsze rozmowy z dziećmi o sytuacji w Ukrainie...
– Tak, takie rozmowy niezwłocznie przeprowadziliśmy w klasach zaraz po powrocie z ferii. Rozmawiamy na te tematy cały czas, absolutnie ich nie unikamy. Dzieci zadawały i wciąż zadają mnóstwo pytań. Choćby o to, co teraz z tymi ludźmi, którzy trafili do naszego miasta, dokąd pojadą. Staramy się na nie odpowiadać i wyciszać emocje. Informować, jak organizowana jest pomoc dla uchodźców, przestrzegać przed niebezpieczeństwami wynikającymi z faktu, że przez Przemyśl przewijają się w ostatnich dniach tysiące ludzi. Dzieci w tych rozmowach potrafią przenieść temat wojny na grunt domowy, domowych konfliktów. Pamiętajmy, że są bardzo szczere i kiedy już się otworzą, mówią o wszystkim. Naszym zadaniem jest dać im przestrzeń do wyrażenia tego, co czują. Dzieci uczą się, obserwując dorosłych. Jeśli widzą, że wyciągamy pomocną dłoń do uciekających przed wojną, uczą się wrażliwości na ludzką krzywdę, empatii, to bardzo ważna dla nich lekcja.
Lepiej izolować dziecko od telewizji? Media nierzadko pokazują przecież drastyczne obrazy z wojny.
– Jeżeli jest to możliwe, telewizyjne relacje z wojny w domu, przy dzieciach, szczególnie tych młodszych, lepiej ograniczać. Może być to zbyt duże obciążenie dla ich psychiki.
Miał Pan okazję w ostatnim czasie przeprowadzić wiele rozmów z tymi, którzy przed wojną uciekli? Jak one wyglądały?
– Dla wielu z tych osób życzliwa rozmowa jest bardzo ważna. Chcą rozmawiać. W tych rozmowach najwięcej jest obawy o przyszłość, o to, co będzie później. Wielu taka forma życzliwego kontaktu z drugim człowiekiem jest szalenie potrzebna, żeby poczuć trochę normalności. Ale są też i takie osoby, które swoje cierpienie wolą przeżywać w milczeniu, nie chcą się dzielić tym, co przeżyły i trzeba to uszanować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze