„Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko” – mawiał ks. Józef Tischner. O meandrach stanu zakochania, namiętności i wzniosłej miłości rozmawiamy z psycholożką Aliną Gral z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Jarosławiu.
Podobno kobiety ze względu na swoją większą emocjonalność zakochują się szybciej. To prawda?
– Amerykańscy socjologowie przeprowadzili badania pokazujące życie współczesne par. Objęto nimi ponad 70 tys. osób z różnych krajów. Do trafienia strzałą Amora przyznało się aż 48 procent mężczyzn. i 28 procent kobiet. Podobnie wypadły wcześniejsze badania. Specjaliści tłumaczą to tym, że mężczyźni są bardziej namiętni, jeśli chodzi o początek znajomości. Istotną rolę odgrywa wygląd partnerki, pod jego wpływem może się pojawić silne pożądanie. Kobiety zazwyczaj są ostrożniejsze, a przede wszystkim muszą lepiej poznać charakter partnera i jego historię, zanim rozwinie się u nich głębsze uczucie. Wydaje się to uzasadnione w aspekcie społecznych ról podejmowanych przez kobiety i mężczyzn. Mężczyzna jest predysponowany do rozprzestrzenienia swoich genów, a kobieta do wychowania potomstwa, będzie więc raczej ostrożniej wybierać partnera tak, aby mógł on zapewnić mu przetrwanie.
Mówi się, że miłość jest ślepa i zakochując się w kimś, mamy na nosie różowe okulary... Jak to tłumaczy psychologia?
– Uczucia, których doświadczamy, mają swoje źródło w specyficznej fizjologii naszego mózgu. Stan zakochania to burza wydzielających się w naszej głowie związków chemicznych: dopaminy, serotoniny, oksytocyny i noradrenaliny. Serotonina, na przykład, powoduje, że odczuwamy przyjemność, euforię, radość, a także popęd seksualny. Endorfiny znamy jako hormony szczęścia. Pod wpływem tych substancji[paywall] nasz odbiór samych siebie i otaczającego nas świata ulega przemianie. Mamy więcej energii, wszystko staje się intensywne, zapominamy o zaspokajaniu podstawowych potrzeb, nasze myśli nieustannie krążą wokół obiektu zakochania. Uczucia porywają nas, zajmują tyle przestrzeni w naszym umyśle, że to, co mniej przyjemne, schodzi na dalszy plan.
Jak odróżnić stan zakochania od miłości? Te dwa różne uczucia nierzadko zdarza się nam mylić, co prowadzi czasem w naszym życiu do różnych perturbacji.
– Zakochanie jest zwykle pierwszym etapem miłości i trwa stosunkowo krótko. Tak intensywne przeżywanie życia byłoby na dłuższą metę zbyt wyczerpujące. Szacuje się, że trwa ono 2 – 3 lata i po tym czasie uczucia stają się spokojniejsze. Jeśli zaangażowane osoby decydują się na kontynuowanie związku, to miłość staje się bardziej stabilna i dojrzała. Dominuje wtedy substancja zwana oksytocyną. Ten hormon odpowiada za budowanie więzi i przywiązania. Kiedy między ludźmi jest wiele czułych gestów, ciepłego kontaktu fizycznego, to poziom oksytocyny wzrasta, a zakochanie ma szansę przeobrazić się w coś poważniejszego, trwalszego. Kłótnie, stres, przygnębienie, walka obniżają poziom oksytocyny i wtedy związek zwykle się rozpada.
Czy można się zakochać od pierwszego wejrzenia?
– Naukowcy z Groningen przeanalizowali odczucia osób, które spotkały się po raz pierwszy. Wynik jest nieromantyczny: według tego badania miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje, istnieje natomiast fizyczne, seksualne przyciąganie, które nie zawsze jest wzajemne. Z kolei w Pensylwanii przeprowadzono badania z udziałem ponad 10 tysięcy osób. Skupiono się na tym, kiedy i w jaki sposób zaczynamy interesować się daną osobą. Okazało się, że pierwszy moment, pierwsze wrażenie są rzeczywiście znaczące. O tym, czy ktoś nam się podoba, czy nie, decydujemy w ciągu pierwszych trzech sekund kontaktu. Pozostaje to więc poza naszą kontrolą. Wyniki tych badań przemawiałyby za miłością od pierwszego wejrzenia. Nauka nie do końca więc zgadza się w tej kwestii, zdania są podzielone.
W dzisiejszych czasach wiele związków, małżeństw się rozpada... Czy psychologia zna jakąś receptę na trwałość naszych uczuć?
– Psycholodzy twierdzą, że od pierwszego wejrzenia możliwe jest jedynie zauroczenie oparte na biologicznych aspektach – hormonach i feromonach, które oddziałują na siebie wzajemnie. Ten okres pozwala na rozpoczęcie tworzenia relacji, co polega na uczeniu się siebie nawzajem, wspieraniu i wzajemnym opiekowaniu się sobą. Miłość to zatem nie tyko uczucie, ale raczej nieustanna praca nad relacją i pielęgnowanie jej w szarej codzienności, kiedy nie ma już motyli w brzuchu, a są zwykłe codzienne sprawy i problemy, z którymi trzeba się mierzyć. Miłość jest i pozostanie tajemnicą, której nigdy nie będziemy w pełni rozszyfrowywać.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze