Lublinianki niezwykle poważnie podeszły do tego spotkania, a brak z ich strony pewnej taryfy ulgowej wiązał się z bezlitosnym dla ekipy Michała Kubisztala rozstrzygnięciem.
W pojedynkach z ekipami z czuba tabeli pogromy nie są wykluczone. Do pierwszego doszło w Lublinie, bo team Edyty Majdzińskiej nie znał słowa „litość”. Potężna siła ofensywna gospodyń miała swoje odzwierciedlenie od początku meczu. Meczu, który totalnie wyzuty był z emocji i historii.
Hegemonia lublinianek uwidoczniła się od pierwszych zagrań. Po ośmiu minutach było 6:0 i dopiero trafienie Wiktorii Kostuch w 9. min otworzyło bramkowe konto jarosławianek. Na finał to nie było zbyt duże. Zaporą nie do przejścia była Weronika Gawlik. W 16. min trafiła była skrzydłowa jarosławskiego Zespołu Magda Balsam. Wynik brzmiał wówczas 8:1. 10 bramek (14:4) różnicy zrobiło się w 25. min, ponownie po celnej przymiarce M. Balsam. Jarosławianki w I połowie nie wykorzystały dwóch rzutów karnych (w całym meczu aż czterech).
II połowa zaczęła się od bramek Pauliny Masnej i Aleksandry Tomczyk (21:9). Na szczęście potem nie było już tak jednostronnie. Pierwsze 10 minut przyjezdne wygrały 5:3! Rozochociła się zwłaszcza reprezentacyjna kołowa Sylwia Matuszczyk, która lata całe spędziła w Lublinie. Z upływem czasu wicemistrzynie Polski próbowały wrócić na poziom z pierwszych 30 minut. Nieudanie. Jarosławianki opuściła trema, walczyły z całego serca, ale potężnych strat nie udało się zniwelować.
Sędziowali: Grzegorz Młyński (Zwoleń) i Dariusz Żak (Radom). Kary: FunFloor – 14 min; Handball JKS – 8 min. Widzów: 1000.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze