Jeśli przed spotkaniem w Ostrowcu Świętokrzyskim z bardzo doświadczonym zespołem KSZO ktoś powiedziałby, że młody i wciąż docierający się team Jarosława Knopika zdominuje gospodarzy, że powoli im ledwie dwukrotnie poczuć smak prowadzenia, mógłby nie zostać potraktowany poważnie. Tymczasem ORLEN Upstream SRS rozegrał bardzo dobre, rozsądne zawody i w pełni zasłużenie odniósł cenne zwycięstwo.
To był zupełnie inny zespół niż na inaugurację sezonu. Wygląda na to, że jego wielką wartością jest szybkość wyciągania wniosków i słuszność w poprawie większości elementów, które w pojedynku przed własną widownią z AZS UMCS Lublin funkcjonowały średnio lub wcale. Znaczna poprawa gry w obronie, ukrócenie prostych błędów, sumienne i cierpliwe szukanie najdogodniejszych miejsc na parkiecie do finalizacji ataku pozycyjnego to elementy, którymi imponowali w hali w Ostrowcu Świętokrzyskim.
W hali, z której niewielu zespołom udaje się wywieźć komplet punktów. KSZO w poprzednim I-ligowym sezonie niemal do końca walczył o miejsce w Turnieju Mistrzów, którego zwycięzca awansował do Ligi Centralnej. Tymczasem zespołem od początku nadającym ton grze, który potrafił narzucić swój styl gry, byli przemyślanie. Dość powiedzieć, że w całym pojedynku miejscowi ledwie dwa razy cieszyli się z prowadzenia.
Pierwsze 20 minut zdecydowanie należało do gości. Zaczęło się od trafienia Tomasza Kulki, w 5. min było już 1:4 po bramce Patryka Walczyka. Pewność z jaką prowadzili swoje akcje przemyślanie zadziwiała. Bardzo dobre momenty w bramce mieli tak Gracjan Nowak, jak i Paweł Sar. Ofensywa nie ustawała. Po kwadransie było 5:10 po bramce Pawła Kubika, w 19. min nic z tego nie ubyło. Ładną akcją popisał się Kamil Guzdek i trafił na 7:12. Ostatnie fragmenty I połowy należały do gospodarzy. 10 minut wygrali aż 7:2 i finalnie do szatni oba zespoły zeszły przy równowadze. Motorami napędowymi KSZO był duet Bartosz Konwicki – Łukasz Majchrzak, który zdobył w tym okresie 6 bramek.
To jednak w żadnym wypadku nie wybiło z rytmu przemyślan. Od początku II części kontynuowali swój pomysł na ten pojedynek. Przez kilka minut trwało siłowanie na argumenty, na przejęcie kontroli nad meczem. Trwała wymiana ciosów, po której w 40. min miejscowi wyszli na prowadzenie 20:19 po bramce B. Konwickiego. Za moment na 21:20 trafił Adrian Wojkowski i w zasadzie to było tyle, na co pozwolili im przemyślanie. Niewykorzystany przez Mateusza Bysiaka rzut karny i trzy bramki z rzędu ORLEN Upstream SRS (T. Kulka, Karol Skawiński i Igor Mróz), pozwoliło przyjezdnym odzyskać inicjatywę. W 45. min było 21:23. Mądrość, z jaką podejmowali kolejne próby zwiększenia przewagi, imponowała. Ale i przyniosła wymierny efekt. W 52. min było 25:28, a 5 minut później już 26:30 po celnym rzucie K. Skawińskiego. Gospodarze próbowali odwrócić czarny scenariusz, zaczęli grać zbyt agresywnie. Nieco nerwowości wkradło się w finalnych sekundach, kiedy dwukrotnie ze skrzydła nie trafił T. Kulka, a gospodarze się nie mylili i na kilkadziesiąt sekund przed finałem mogli mieć jeszcze jakąkolwiek nadzieję. Było 28:30. Jednak ich kolejną akcję znakomitą paradą zatrzymał P. Sar i wówczas stało się jasne, że przemyślanie nie dadzą sobie wyrwać jak najbardziej zasłużonego zwycięstwa.
Sędziowali: Grzegorz Młyński (Zwoleń) i Dariusz Żak (Radom). Kary: KSZO – 12 min; ORLEN Upstream SRS – 10 min. Czerwone kartki: Skuciński (54. – faul), Wojkowski (58. – faul) oraz Mróz (60. – faul). Widzów: 250.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze