Na inaugurację zmagań we własnej hali SPR Orzeł Przeworsk bez najmniejszych problemów uporał się z doświadczonym KSSPR Końskie. To była udana kolejka naszych I-ligowych drużyn, bo dwa dni wcześniej ORLEN Upstream SRS Przemyśl sprawił miłą niespodziankę, pokonując w Ostrowcu Świętokrzyskim mocne KSZO.
KSSPR Końskie na parkiecie obiektu przy ul. Misiągiewicza kompletnie zawiódł. Popełniał tak dramatyczne błędy, zwłaszcza w II połowie, że przegrał jak najbardziej zasłużenie.
Inaugurujące sezon w przeworskiej hali trafienie zaliczył Sebastian Włoskiewicz i było to jedyne prowadzenie gości w tym meczu. Szybko, bo już w 6. min, po bramce Emiliana Jewuły, „Armia Leliwa” wyszła na prowadzenie 5:1. Jeszcze w pierwszych 30 minutach przyjezdni próbowali walczyć ze swoim słabościami. Bo z pewnością nie są tak słabym zespołem, jak pokazali w Przeworsku. W 20. min mieli rywala na wyciągnięcie ręki. Było 10:9 po bramce Łukasza Sękowskiego. Jedno trafienie różnicy było jeszcze w 29. min – 14:13 po bramce Bartosza Wosia. Finalne sekundy to celne przymiarki Jakuba Czapki i E. Jewuły. Na przerwę SPR Orzeł zszedł z 3-bramkową przewagą.
W II połowie żadnej dyskusji już nie było. Przeworszczanie od początku zdominowali przeciwnika. Seria 4:1 w sześć minut pozwoliła im wyjść na pewne prowadzenie 20:14. Ale to nie spotkało się z żadną reakcją zupełnie pogubionej ekipy trenerskiego duetu Arkadiusz Bąk – Przemysław Matyjasik. Gospodarze nie zamierzali się litować i dobili koniecczan. Między 44. a 53. min zdobyli pięć bramek, tracąc jedną. Grali jak z nut. Po bramce Marcina Wajdy gromili rywala 28:19 i pewnie dowieźli wysokie zwycięstwo do końca pojedynku.
Sędziowali: Krzysztof Jac (Tarnów) i Marcin Wrona (Wierzchosławice). Kary: SPR Orzeł – 12 min; KSSPR Końskie – 8 min. Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze